Piran
Słowenia

Izola, Piran, Koper – trzy powody, dla których warto odwiedzić słoweńskie wybrzeże

-
1 lipca 2018

Słowenia to maleńki kraj, który tak naprawdę ma wszystko. Wspaniałe góry, ciekawe miasta, dostęp do morza, niesamowitą przyrodę i doskonałą infrastrukturę turystyczną. Na wiosnę, gdy na stokach narciarskich jeszcze jest śnieg, a na wybrzeżu panują dość wysokie temperatury, w ciągu jednego dnia najpierw można szusować na nartach, a godzinę później zażywać kąpieli morskich i słonecznych. Jeśli już zdecydujecie się zawitać na 46-kilometrowym wybrzeżu Słowenii, to koniecznie odwiedźcie Izolę, Piran i Koper. Zapewniam Was, że w tych trzech miejscowościach zakochacie się od pierwszego wejrzenia.

Izola – małe jest piękne

Eksplorację wybrzeża rozpoczęłyśmy w Izoli. Niegdyś była to jedna z wysp na Adriatyku (jej nazwa czyli Isola, pochodzi z włoskiego i oznacza właśnie wyspę), a obecnie w dużej mierze jej zabudowania koncentrują się na podłużnym półwyspie. Izola przez wieki była typowo rybackim miasteczkiem, które współcześnie głównie rozwija się pod kątem turystyki. I zasadniczo nic dziwnego. Jest to bowiem wyjątkowo urokliwe miejsce na mapie Słowenii, które w szczególności przed sezonem zrobiło na całej naszej czwórce niesamowicie pozytywne wrażenie.

Z naszą przewodniczką spotykamy się na nabrzeżu, blisko sporego, płatnego parkingu. Stamtąd wyruszamy na spacer po starówce. Najpierw kierujemy się w jej górną część, ku kościołowi parafialnemu św. Maura (Župnijska cerkev sv. Mavra). Po drodze zaglądamy do muzeum Izolana – house of the sea (Alme Vivode 3, w tym samym miejscu, w którym niegdyś istniało Muzej Parenzana), gdzie możemy przyjrzeć się niesamowitym modelom statków oraz nieco bardziej zgłębić rybacką i morską historię samej Izoli. Muzeum jest niewielkie, ale bardzo sympatyczne, więc warto tu wstąpić, by zrobić sobie krótką przerwę w wędrówce po mieście. Stamtąd udajemy się bezpośrednio do wspomnianego wcześniej kościoła. Znajduje się on w najwyższym punkcie starówki i poświęcony jest trzem męczennikom: św. Maurowi, św. Donatowi i Papieżowi Sykstusowi II. Na świątynię składa się wolno stojąca dzwonnica oraz sam kościół. Możemy zwiedzić go w środku dzięki temu, że spotykamy jego opiekunkę – Irlandkę, która przyjechała kilka lat temu na wakacje do Słowenii i tak się zakochała w tym kraju, że postanowiła tu osiąść na stałe.

Izolana

Izolana

Izolana

Izola – jej kolorowe, wąskie uliczki

Izola

Izola

Izola

Izola

Izola

Spod kościoła schodzimy w stronę Manziolijev trgu, gdzie później mieliśmy zaplanowany lunch w Gostilnie Bujol. Ale wcześniej czekał nas jeszcze spacer wąskimi uliczkami starówki, wypełnionymi licznymi pracowniami artystycznymi. Generalnie Izola nie tylko stanowi inspirację dla malarzy, rzeźbiarzy czy grafików, ale jest im także bardzo przyjazna. Ponieważ starówka zaczęła się wyludniać i coraz mniej osób tam zaglądało, miasto postanowiło wynająć za niewielkie pieniądze znajdujące się tam pomieszczenia artystom. Dzięki temu, turyści i mieszkańcy zaczęli znów tam zaglądać, by zakupić rękodzieło, biżuterię czy obrazy.

Czyż Izola nie jest piękna?

Izola

Izola

Izola

Izola

Izola

Jednym z elementów zwiedzania była także degustacja oliwy, oliwek oraz wina u jednego z lokalnych producentów. Co tu dużo pisać – wszystko było niesamowicie pyszne i aromatyczne. Fakt faktem później, gdy już przyszedł czas na lunch niekoniecznie byłyśmy bardzo głodne.

Na degustacji

Izola

Izola

Do Gostilny Bujol idziemy przez niewielki park Pietro Coppo. Zobaczyć tam można pewną ciekawostką. Wyrytą na kamiennej płycie replikę pierwszej mapy całej Istrii, wykonaną właśnie przez Pietro Coppo, który był włoskim kartografem i geografem. Stworzył ją już w XVI w.! Z parku wzdłuż wybrzeża wracamy na Manziolijev trg, gdzie zasiadamy na pyszny lunch. Pod koniec posiłku nad Izolę nadciąga burza. Pojawiają się ciemne chmury, grzmi i zaczynają spadać pierwsze krople deszczu. Był to dla nas sygnał, aby ruszyć do kolejnego celu naszej wycieczki, czyli Piranu.

Replika pierwszej mapy Istrii

Izola

Izola

Piękna Izola

Izola

Na lunchu

Izola

Burzowa Izola

Izola

Piran – widokowy zawrót głowy

Z Izoli do Piranu jedzie się dosłownie kilkanaście minut. Mimo tego, że od strony lądu zaczęła nadciągać naprawdę groźnie wyglądająca burza, to okazało się, że do Piranu nawet nie dotarły pojedyncze krople deszczu. Zwiedzanie z przewodnikiem rozpoczynamy na głównym placu miasta, czyli Tartinijev trgu. Swoją nazwę zawdzięcza on włoskiemu kompozytorowi i skrzypkowi Giuseppe Tartini, który urodził się w tym słoweńskim mieście pod koniec XVII w. Plac otoczony jest licznymi, ślicznymi kamieniczkami. Jednak najbardziej rzuca się w oczy jedna z nich. Dom wenecki, bo o nim mowa, to XV-wieczny budynek utrzymany w stylu gotyckim. Związana jest z nim miejscowa legenda.

Otóż kiedy Piran był pod rządami Republiki Weneckiej kupcy z różnych stron Europy i świata przyjeżdżali tu handlować. Wielu z nich przechadzało się w porcie, czekając na załadunek lub dobijając kolejnego targu. Pewien bogaty, wenecki kupiec podczas kolejnej wizyty w Piranie zakochał się w mieszkającej tam ślicznej dziewczynie. Za każdym razem gdy wracał, przywoził jej wspaniałe podarki. Ostatecznie postanowił ukochanej zbudować pałac, tuż obok miejskiej loggi. Jednak nie spodobało się to mieszkańcom Piranu, którzy zaczęli plotkować i zakochanych i szerzyć wobec nich niechęć. Bogaty kupiec postanowił utrzeć im nosa i na fasadzie budynku znalazł się napis: Lassa pur dir – Niech gadają!

Piran i jego główny plac

Piran

Piran

Piran

Z głównego placu wspinamy się ku klasztorowi Minorytów pw. św. Franciszka. To miejsce wyjątkowo urokliwe. w cieniu krużganków można na chwilę odciąć się od gwarnego centrum miasta, wsłuchać się w sączącą się z głośników muzykę i absolutnie się zrelaksować. Klasztor bardzo często zresztą gości koncerty muzyki klasycznej. Sam kościół warto zobaczyć ze względu na znajdujące się tu obrazy, w tym dzieło Vittora Carpaccia Maria ze świętymi. 

W drodze do klasztoru

Piran

W klasztorze

Piran

Piran

Piran

Stamtąd udajemy się pod kościół parafialny św. Jerzego, który dominuje w krajobrazie Piranu. Znajduje się na wzgórzu, centralnie powyżej Tartinijev trgu. Najbardziej charakterystycznym elementem kościoła jest strzelista dzwonnica, mająca 46,45 m wysokości, na której szczycie stoi figura św. Michała, która pod wpływem wiejącego wiatru jest obracana. Jeden rzut oka na nią wystarcza, by mieszkańcy wiedzieli, czy nadciąga deszcz czy inne załamanie pogody. Generalnie na wieżę można wejść, niestety w maju trwały prace remontowe i nie była ona dostępna zwiedzającym. Spod kościoła rozciąga się rozległa panorama miasta oraz słoweńskiego wybrzeża. Piękna pogoda dodatkowo sprawia, że absolutnie nie chce nam się stamtąd iść.

W drodze na widoki

Piran

Piran

Piran

Widokowy Piran

Piran

Piran

Piran

Piran

Piran

Jednak kontynuujemy nasz spacer. Schodzimy na wybrzeże ul. Adamičeva, która na całej swej długości oferuje wspaniałe widoki. Po zejściu nad brzeg morza kierujemy się ku latarni morskiej usytuowanej na krańcu cypla, na którym znajduje się starówka Piranu. Zwracamy także uwagę na falochron składający się z dużych, białych kamieni. Dostrzec wśród nich można rzeźbę syreny czy krokodyla. Miejscowe władze postanowiły zaprosić artystów, by nieco przyozdobili tę część wybrzeża. I trzeba przyznać wyszło im to całkiem nieźle.

Piran

Piran

Piran i latarnia morska

Piran

Piran

Piran

Piran

Piran

Na Tartinijev trg wracamy przez inny, nieco mniejszy plac zwany 1 Maja lub Prvomajski trg. Przechadzamy się wśród wąskich uliczek i przy okazji dowiadujemy się, że mieszkania są tu najdroższe w całej Słowenii. Wiecie, każdy Słoweniec marzy o domu/mieszkaniu nad morzem. Ale nasze wybrzeże jest malutkie, a chętnych całkiem sporo. W efekcie tutejsze nieruchomości osiągają jakieś absurdalne ceny. Łącznie z tym, że moi znajomi na okres wakacji wynajmują swoje mieszkanie turystom, przez ten czas mieszkając kątem u rodziny, dzięki czemu zarabiają tyle, by później praktycznie nie musieć pracować. – stwierdza nasz przewodnik. A wniosek płynie z tego tylko jeden – Piran to drogie miasto.

Piran

Piran

Hotel Bernardin z najpiękniejszym basenem w Słowenii

W trakcie naszego pobytu na słoweńskim wybrzeżu miałyśmy również zaplanowany nocleg. Zostałyśmy ugoszczone przez pięciogwiazdkowy Hotel Bernardin w Portorož. Generalnie drogie hotele zwykle mnie nie zachwycają, lecz ten miał kilka atutów. Przede wszystkim położenie – znajduje się bowiem tuż nad brzegiem, w efekcie wszystkie pokoje oferują widok na morze. Co ciekawe, hotel został zbudowany na klifie. Na jednym z wyższych poziomów znajduje się recepcja, zaś pokoje umiejscowione są na niższych kondygnacjach. Hotel Bernardin ma również niesamowity basen, przez niektórych nazywany najładniejszym w całej Słowenii. Ponieważ dla mnie morze było stanowczo za zimne, wybrałam kąpiel w basenie. W szczególności, że w nim również była słona, woda morska, ale znacznie cieplejsza, niż t na zewnątrz. Dodatkowo rozciągał się z niego wspaniały widok na okolicę. Relaks w takich okolicznościach był czystą przyjemnością. Wieczorem wraz z Milanem udałyśmy się na uroczystą kolację do Restauracji Barkal, która należy do całego kompleksu Brnardin, w skład którego oprócz naszego hotelu wchodził także inny, czterogwiazdkowy oraz kilka innych lokali gastronomicznych. Barkal ugościł nas po królewsku. Jedzenie, wino, stolik tuż nad brzegiem morza, niesamowicie profesjonalna obsługa kelnerska oraz doborowe towarzystwo sprawiło, ze nie chciałam, aby ten wieczór się skończył.

Hotel Bernardin i jego piękny basen

Hotel Bernardin

Hotel Bernardin

Hotel Bernardin

Hotel Bernardin

Pokój i widok z balkonu

Hotel Bernardin

Hotel Bernardin

Hotel Bernardin

Koper – portowe miasto z duszą

Ostatnim miejscem na słoweńskim wybrzeżu, jakie odwiedziłyśmy podczas naszego press tripu, był Koper. To spore, portowe miasto, którego urokliwa starówka pełna jest śladów po weneckim panowaniu. Choć może nie jest aż tak śliczny jak Piran czy Izola, to mimo wszystko uważam, że warto tu wpaść. Ale tylko wtedy, jak jesteście wypoczęci. Bowiem miasto zwiedzałyśmy podczas ostatniego dnia pobytu w Słowenii. Wszystkie cztery byłyśmy zmęczone, a panujący w mieście upał nie ułatwiał sprawy. Do tego nasz przewodnik, choć bardzo sympatyczny, miał niski poziom energetyczny i jego opowieści, mimo że ciekawe, to nas usypiały.

Koper

Koper

Zwiedzanie rozpoczynamy nieopodal portu. Stamtąd udajemy się w głąb starówki. Naszym pierwszym celem jest Titov trg – najważniejszy plac miasta. Stoi przy nim okazała Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny utrzymana w gotycko-renesansowym stylu. Jej najbardziej charakterystycznym elementem jest strzelista dzwonnica, na którą można wejść, by cieszyć się widokiem miasta. Niestety nasza motywacja do wspinania się po schodach jest zerowa, więc zadowalamy się krótkimi odwiedzinami w chłodnym wnętrzu świątyni.

W drodze na Titov trg

Koper

Katedra

Koper

Przy placu znajduje się również miejska loggia wzniesiona w stylu gotyku weneckiego, w której działa przyjemna kawiarnia. Po przeciwnej stronie placu wznosi się okazały Pałac Praetorian. Na jej parterze znajduje się biuro informacji turystycznej. Mamy też okazję zwiedzić inne pomieszczenia zlokalizowane w loggi. Zaglądamy do wnętrza dawnej apteki, a także do sali ślubów czy sali obrad rady miejskiej. Miejsce to odwiedził także sam Tito wraz z… Fidelem Castro! Tu możecie zobaczyć materiał z tego historycznego wydarzenia -> KLIK.</p?

Pałac Praetorian

Koper

Titov trg i loggia

Koper

Widok na ul. Čevljarską

Koper

Symbolem miasta Koper jest słońce

Koper

Po opuszczeniu pałacu udajemy się na spacer wzdłuż urokliwe, wąskiej, pełnej sklepików i niewielkich kawiarni ulicy Čevljarskiej. Z niej odbijamy później w stronę charakterystycznej fontanny Da Ponte, która znajduje się na placu Prešernov. Datowana jest na XVII w. i przedstawia łukowy, kamienny most, przerzucony nad ośmiokątnym zbiornikiem z wodą, otoczonym piętnastoma filarami, na których zobaczyć można herby miejscowych rodów, które przekazały fundusze na jej budowę.

Ulica Čevljarska

Koper

Koper

Fontanna

Koper

Dalszy spacer kontynuujemy wzdłuż wybrzeża. Zaglądamy też na jedną z miejskich plaż, która znajduje się w niedużej odległości od portu oraz parkingu, na którym zostawiliśmy auto. Z dziewczynami trochę jest nam głupio, że jesteśmy tego dnia tak nieprzytomne i pozbawione energii i motywacji do zwiedzania, ale po bardzo aktywnym czasie jaki miałyśmy w trakcie pobytu w Słowenii i Chorwacji, nie jest to nic dziwnego. Przepraszamy naszego przewodnika za nasz stan, na szczęście jest on bardzo wyrozumiały i obraca wszystko w żart: W końcu jest piątek, macie prawo być zmęczone 😉

Symbol miasta znaleźć można wszędzie, nawet na chdonikach

Koper

Ta sympatyczna kózka oznacza miejsca z ładnym widokiem

Koper

Plaża miejska

Koper

Izola, Piran czy Koper?

Jeśli z jakiegoś powodu nie będziecie w stanie odwiedzić tych trzech miasteczek, to moim zdaniem możecie rozważyć odwiedziny albo w Izoli, albo w Piranie. Te dwa miasteczka są chyba najbardziej klimatyczne i spektakularne. Koper oczywiście też jest ciekawy, ale nie aż tak uroczy. Niemniej polecam Was zawitanie do wszystkich trzech miasteczek, gdyż z racji tego, iż są blisko siebie położone, wystarczy jeden dzień na ich całkiem gruntowne zwiedzanie. A i znajdziecie czas na krótki odpoczynek na plaży!

TAGI
Powiązane wpisy