Bełogradczik – perełka zachodniej Bułgarii

Zapewne większość z Was, gdy odwiedzała Bułgarię, kierowała się ku jej wschodnim rubieżom. Wiadomo – wybrzeże Morza Czarnego, Złote Piaski, Słoneczny Brzeg itd. Natomiast już od dłuższego czasu staramy się Was przekonywać, że cała Bułgaria zasługuje na uwagę. Wybrzeże tego kraju, owszem, można polubić. Ale poza jego obrębem jest mnóstwo ciekawych miejsc. A jednym z nich jest Bełogradczik. To niewielkie miasto, w północno-zachodniej części kraju, zachwyca niesamowitymi krajobrazami. Liczne formacje skalne, które dominują w tej okolicy oraz stanowiące dla nich tło pasmo Starej Płaniny, to połączenie idealne. Zresztą, zobaczcie sami!

Bełogradczik – małe jest piękne

W przypadku Bełogradczika na pewno sprawdza się powiedzenie, że małe jest piękne. Miasto do wielkich nie należy. Samo w sobie może też nie zachwyca jakąś niesamowitą architekturą czy układem urbanistycznym. Do Bełogradczika przyjeżdża się w innym celu. Przede wszystkim dla krajobrazów oraz rozległych widoków. Ale nie tylko. Najważniejszym zabytkiem Bełogradczika jest Kale (twierdza). Pierwsze wzmianki na jej temat pochodzą z 1-3 w. n.e. Już wtedy wykorzystywała potencjał tutejszego terenu, bowiem wkomponowana została w skały. Wtedy jednak była sporo mniejsza. Z czasem zaczęto ją rozbudowywać. W XIV wieku tereny te najechali Turcy i częściowo zniszczyli Kale. Później jednak zaczęli ją rozbudowywać i umacniać. Dzięki temu do naszych czasów zachowały się grube mury okalające jej teren. Twierdza ma trzy główne poziomy. Z najwyższego punktu rozciąga się fenomenalna panorama bełogradczyckich skał.

belogradczik

Bełogradczik nasza wizyta

Twierdza była naszym pierwszym celem pobytu w Bełogradcziku. Dotarliśmy tam późniejszym popołudniem, ponieważ do pokonania mieliśmy trasę ze schroniska Babin Zub pod Midżurem, w tym przekraczanie granicy serbsko-bułgarskiej. Z przejścia granicznego Vrska Cuka do Beogradczika wiedzie droga. Cóż możemy o niej powiedzieć? Że jej nie polecamy. Owszem, jest widokowo i malowniczo, ale ilość dziur i zakrzaczonych zakrętów trochę komplikuje podróż. Ponieważ jest niedziela, to po dojechaniu pod Kale, chwilkę zajmuje nam znalezienie miejsca parkingowego. Na szczęście udaje nam się stanąć w cieniu. Piszemy na szczęście, bo tego dnia było naprawdę upalnie.

belogradchik

Zwiedzanie Kale

Kupujemy bilety (6 BGN/dorosły) i ruszamy na zwiedzanie Kale. Najpierw przechodzimy przez bramę, by wejść na ogromny, otoczony murami, trawiasty plac. Następnie wspinamy się do środkowej części twierdzy, wąskimi schodami poprowadzonymi wśród skał. Naszym pierwszym celem jest jednak trzeci, najwyższy poziom Kale. Stamtąd rozciągają się najbardziej rozległe widoki i wędruje się bezpośrednio po skałach. Osoby z lękiem przestrzeni mogą momentami poczuć się odrobinę niekomfortowo. Ale warto przełamać swoje lęki. Bo panorama bełogradczyckich skał oraz Starej Płaniny jest po prostu cudowna.

kale
kale
kale
belogradchik
belogradchik

Łacińska twierdza

Przed zachodem słońca opuszczamy Kale i wyruszamy na krótki spacer po okolicy. Najpierw zaglądamy na jedną z dzikich, noclegowych miejscówek nieopodal twierdzy. Niestety dojazd do niej jest tak zakrzaczony, że postanawiamy poszukać szczęścia w innym miejscu. Wychodzimy na widoki wspinając się na Łacińską Twierdzę. Z niej można podziwiać rozległą panoramę Kale. Dlatego i tu polecamy Wam zajrzeć.

Nocleg pomiędzy skałami i polanka baloniarzy

W okolicach miasta mieliśmy zawczasu upatrzone jeszcze jedno miejsce na nocleg. Opuszczamy więc Bełogradczik i jedziemy drogą nr 102 na południe. Przy okazji możemy podziwiać balon unoszący się ponad miastem i skałami. Po jakiś 5 min jazdy skręcamy w prawo i szutrową drogą docieramy na niewielką polankę otoczoną drzewami. Zza nich wystają bełogradczyckie skały. Poniżej polanki znajduje się jar, a także źródło z wodą. Uznajemy, że to idealne miejsce na nocleg. Do czasu… aż po zapadnięciu zmroku po lesie zaczął krążyć jakiś bliżej niezidentyfikowany stwór wydający z siebie bardzo dziwne dźwięki. Na szczęście nie chciał sprawdzić jak smakują turyści z Polski. Poranek budzi nas przyjemną temperaturą oraz błogim spokojem. Pałaszujemy śniadanie i podjeżdżamy nieco wyżej szutrową drogą. Jak się okazuje, znajduje się tam jeszcze jedna, nieco większa polana otoczona skałami, które dodatkowo w nocy są podświetlone. To właśnie z tego miejsca startują balony (a przynajmniej jeden balon).

belogradczik
belogradczik
belogradczickie skały

Punkt widokowy na wjeździe/wyjeździe do/z Bełogradczika

Wracamy w stronę Bełogradczika. Przed wjazdem do niego zatrzymujemy się przy tabliczce informującej o tym, że opuszcza się granice miasta. Na mapie zaznaczony był tu punkt widokowy. Początkowo nie jesteśmy przekonani, że czeka tu na nas coś ciekawego. Wąska ścieżka przedziera się przez krzaki, by po chwili wyprowadzić nas na najlepszy naszym zdaniem punkt widokowy okolicy. Kale oferuje rozległą panoramę. Ale tu jest się pośród skał, ma się widok zarówno na nie, jak i góry. Nasz niekwestionowany faworyt.

belogradczik
belogradczik
belogradczyckie skaly

Venetsa i wieża telewizyjna

Zanim całkiem pożegnamy się z Bełogradczikiem, mamy w planach wizytę w jeszcze jednym miejscu. Już poprzedniego dnia podjęliśmy decyzję o wybraniu się na wzgórze Venetsa, na którym wznosi się imponująca wieża telewizyjna. Wznosi się ono po przeciwnej stronie Bełogradczika niż Kale. Z miasta prowadzi tam asfaltowa, wąska droga. Dociera się nią do samej wieży. Tu jeszcze nie ma widoków, bo przesłaniają je drzewa. Szutrową drogą należy wspiąć się na grzbiet wzgórza, które częściowo jest skaliste. Rozciągające się stamtąd widoki są rewelacyjne. Do tego na wiosnę roślinność jest tu niezwykle bujna. Kwitną bzy i liczne kwiaty, których nie jesteśmy w stanie nazwać.

belogradczik

Zobacz również