Bałkany 2015 Turcja

Balkan Orient Trip – Stambuł

on
3 sierpnia 2015


Stambuł był od dawna na naszej liście “must see”. Marzenia trzeba spełniać, więc podczas naszej podróży poślubnej zdecydowaliśmy, aby zawitać do tego miasta. Przyjechaliśmy do Stambułu z Bułgarii (przejazd przez ten kraj zajął nam więcej, niż byśmy sobie tego życzyli, ale tak to jest, jak wybiera się jakieś zadupiaste drogi). Przejazd przez Turcję był całkiem przyjemny – wybraliśmy lokalną, bezpłatną drogę, która okazała się równie szybka, co autostrada (mimo, że trzeba było przejechać przez kilka większych miast). Natomiast jazda po Stambule, to już kompletnie inna bajka. Trzeba przyznać, że Turcy jeżdżą bardzo dobrze, ale również bardzo szybko i na ich drogach dzieje się naprawdę sporo. Dotarcie do naszego apartamentu w dzielnicy Sultanahmet okazało się wyzwaniem, gdyż Garmin prowadził nas przez nieistniejące przejazdy albo pod prąd. Po dość nerwowym krążeniu po mieście, ostatecznie dotarliśmy do celu.

Poranne zwiedzanie Stambułu rozpoczęliśmy od naszych najbliższych okolic, czyli Hagii Sofii oraz Niebieskiego Meczetu. Obie te atrakcje ominęliśmy jednak szerokim łukiem, gdy zobaczyliśmy dziki tłum turystów kłębiących się wokół nich. Zdecydowaliśmy się na odwiedziny w Cysternach (20 Tl od osoby). Później udaliśmy się do Parku Gülhane, gdzie znaleźliśmy widokową knajpkę z piękną panoramą Bosforu. Obserwowanie go jest wyjątkowo pasjonującą czynnością, ze względu na to, że naprawdę wiele się tam dzieje: pływają promy, tramwaje wodne, transportowce, małe i większe łódki.

Później decydujemy się na przepłynięcie promem do portu Harem, skąd spacerem przechodzimy do portu Üsküdar i płyniemy do Emınönü. Stamtąd spacerem wędrujemy przez oba bazary: Egipski (przyprawowy) oraz Grand Bazar. Generalnie można tam dostać oczopląsu od ilości dóbr wszelakich.

Po azjatyckiej stronie Stambułu

Stambuł

Stambuł widziany z wód Bosforu

LRG_DSC02037

Na Egipskim Bazarze

LRG_DSC02074

Grand Bazar

LRG_DSC02105

Późne popołudnie spędzamy przy Meczecie Sulejmana, gdzie w knajpce położonej na dachu budynku spędzamy złotą godzinę z widokiem na Bosfor.

Ruch na Bosforze był przez cały dzień bardzo duży

Stambuł

Wieża Galata

Stambuł

Sobota miała nam upływać na zwiedzaniu Hagii Sofii i Niebieskiego Meczetu. I zasadniczo tak upłynęła, z małym zgrzytem pod postacią zgubienia. Marek twierdzi, że to ja się zgubiła, a ja twierdzę, że on. Prawda leży po środku, najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło.


Hagia sofia

Później Marek udał się do Niebieskiego Meczetu, a ja mając dość tłumów i użerania się z własnym mężem, zostałam na ławce pomiędzy Hagią a Meczetem. W tym czasie poznałam Igora z Bośni, który jest przewodnikiem po własnym kraju a w wakacje robi interesy w Stambule. Wymieniliśmy się wizytówkami, więc może z tego spotkania coś więcej wyniknie dla bałkańskich tematów 😉

Po tym, jak wraca Marek udajemy się tramwajem na drugą stronę mostu Galata i udajemy się w okolice wieży o tej samej nazwie. Na nią jednak nie wchodzimy, lecz spacerem idziemy na plac Taksim. Stamtąd zjeżdżamy podziemną kolejką na Kabatas, gdzie wsiadamy na wycieczkową łódź (koszt 15Tl od osoby), z którego można wysiadać i wsiadać (do kolejnego, płynącego godzinę później promu).

Kolejne ujęcia z perspektywy Bosforu

Stambuł

LRG_DSC02520

LRG_DSC02606

Wieczór spędzamy spacerując po mieście i dobijając targu u jednego ze sklepikarzy (przy okazji odbywamy ciekawą konwersację na temat Polaków w Anglii, ale o tym innym razem). Ze Stambułem żegnamy się symbolicznie siedząc na dachu jednego z budynków, gdzie z widokiem na Hagię Sofię oraz Niebieski Meczet jemy niezbyt smaczną, za to dość drogą kolację.

Stambuł by night

LRG_DSC02710

LRG_DSC02720

Teraz jesteśmy już ponad 600km od Stambułu, w Kusadasi (a zasadniczo na jego obrzeżach). Mamy w planach trochę pozwiedzać, ale trochę też odpocząć ( o ile da się to zrobić w prawie 40 stopniowym upale).

TAGI
POWIĄZANE POSTY