Bośnia i Hercegowina Zimowe Sarajewo

Trekking na Trebević Vrh, Brus oraz nocny widok na Sarajewo

-
15 stycznia 2017

Zima w Sarajewie bywa ciężka. Ulice są zasypane, do wielu miejsc trudno dojechać ze względu na stromiznę i ślizgawicę. Jednocześnie zima w stolicy Bośni i Hercegowiny potrafi być wyjątkowo urokliwa. Z tego też powodu trzeci raz z rzędu zawitaliśmy w tym mieście właśnie wtedy, gdy jest śnieg, temperatury oscylują znacznie poniżej zera, a turystów praktycznie nie ma. Do Sarajewa dotarliśmy w niedzielę 1 stycznia 2017, a już w poniedziałek udaliśmy się na Trebević Vrh. Dlaczego wybór padł właśnie na ten szczyt?

Stoki Trebevića dobrze nam znane

Rzeczywiście podczas każdej, zimowej wizyty w Sarajewie, zaglądaliśmy na stoki Trebevića. A to dlatego, że znajdują się tam ruiny toru bobslejowego, który służył zawodnikom w trakcie Zimowej Olimpiady 84′. Ich okolice pozwalają podziwiać dość rozległe widoki na stolicę Bośni i Hercegowiny. Rejon toru bobslejowego stanowi także popularny cel spacerów, a nawet wycieczek trekkingowych z samego centrum miasta. Z jakiegoś jednak powodu nigdy wcześniej nie zdecydowaliśmy się wspiąć na szczyt tej góry, która dumnie wznosi się nad Sarajewem. Jak to zgodnie stwierdziliśmy, chyba odstraszała nas wizja wędrówki przez las, który dość gęsto porasta jej stoki. W styczniu 2017 roku postanowiliśmy zmienić ten stan rzeczy.

Jak najdalej Kianką, a potem zobaczymy

Poranek wita nas w Sarajewie piękną pogodą – jest lekki mrozik, świeci słońce, a niebo jest niebieskie. Nawet niewielki smog snujący się między budynkami, jakoś nie psuje ogólnego zachwytu nad warunkami atmosferycznymi. Koło godziny 10 dołącza do nas Dominik i we trójkę wyruszamy w stronę Trebevića. Im wyżej, tym odsłania się coraz więcej widoków na Sarajewo i otaczające je góry. Od głównej szosy nr R446 odbijamy na prawo w wąską i ośnieżoną drogę, która dociera pod sam szczyt Trebevića. Początkowo jedzie się nią całkiem nieźle, ale kiedy koleiny robią się nieco większe, decydujemy porzucić Kiankę przy jednym z bardziej odśnieżonych zakrętów i resztę trasy pokonać pieszo.

ruda i Kianka

Na szlaku na Trebević

Początkowo szlak prowadzący na szczyt wiedzie wzdłuż szosy, którą częściowo pokonaliśmy Kianką. Od miejsca, w którym ją zaparkowaliśmy, po przejściu jakiś 600 metrów, odbija on na prawo w las. Mija austro-węgierskie pozycje artyleryjskie pochodzące z czasów I wojny światowej, które ledwo widoczne są spod sporej warstwy śniegu. Dalej szlak opuszcza linię lasu i wychodzi na skalisty grzbiet, który w dolnej partii porastają niskie krzewy. Od tego momentu trwa nasz niekończący się zachwyt nad rozciągającymi się stamtąd widokami. Dzięki snującym się w dole mgłom krajobraz stał się szalenie plastyczny. Miast i wiosek praktycznie nie widać, za to po horyzont ciągną się góry. Pięknie widać też dominującą nad okolicą Bjelasnicę ze swymi olimpijskimi stokami. Im wyżej, tym panorama staje się bardziej rozległa.

Trebević

Trebević

Trebević

Trebević

Ponieważ 2 stycznia to w Bośni i Hercegowinie dzień wolny od pracy, na szlaku spotykamy całkiem sporo turystów, którzy podobnie jak i my, postanowili skorzystać z pięknej pogody i naprawdę niezłej widoczności. Na szczyt docieramy niespiesznie. Przede wszystkim dlatego, że co chwilę robimy przystanki na filmowanie, latanie dronem lub po prostu fotografowanie. A po drugie chcieliśmy w pełni nacieszyć się cudownymi widokami. I nawet huraganowy momentami wiatr nam w tym nie przeszkadzał.

Trebević

Trebević

Na wierzchołku Trebević Vrh spędzamy dłuższą chwilę. Dominik kręci timelapsy, Marek lata dronem, ja robię zdjęcia. Generalnie wyglądamy jak azjatycka wycieczka, która sama nie wie co począć z ilością elektroniki, którą ze sobą przytargała. Ale przynajmniej mamy Wam co pokazywać, byście się przekonali, jak piękna jest zima w górach oraz w Bośni i Hercegowinie. Kiedy już kończymy uwiecznianie otaczającej nas rzeczywistości, rozpoczynamy drogę powrotną do auta. Wybieramy trasę biegnącą poniżej anten, która po minięciu ruin dawnego schroniska łączy się z asfaltową drogą, która doprowadza nas do Kianki.

Brus, czyli jak zmienia się podejście do turystyki

Po powrocie do Kianki zjeżdżamy z powrotem na szosę R446 i kierujemy się w stronę powstałego nie tak dawno miejsca sportowo-rekreacyjnego o nazwie Brus. Znajduje się on jakieś półtora kilometra od parkingu, z którego można wyruszyć na spacer do toru bobslejowego oraz zbudowanego tam hotelu Pino Nature. Jesteśmy nieco zaskoczeni, gdyż na drodze utworzył się gigantyczny korek. Na szczęście większość osób wracało właśnie z Brusa do Sarajewa, niemniej zamieszanie było dużo. Policja starała się jakoś nad nim zapanować, ale nie do końca im się to udawało.

Brus to kompleks rekreacyjny, na terenie którego znajdują się place zabaw, liczne wiaty z miejscem do grillowania oraz kończy się budować mini zoo. Można tu wpaść na piknik lub po prostu wstąpić do paru restauracji, znajdujących się w jego obrębie. Największą popularnością cieszy się restauracja Brus, do której również zaglądamy. Z racji sporego tłumu, panuje tam niezły rozgardiasz, ale nawet udaje się nam coś zamówić. Oczywiście w temacie jedzenia wegetariańskiego muszę zadowolić się frytkami, ale przynajmniej są ciepłe i na jakiś czas zabijają głód. W trakcie obiadu dyskutujemy o tym, że w Bośni i Hercegowinie widać zmianę nastawienia do turystyki, w szczególności tej górskiej. Powstaje coraz więcej szlaków pieszych i rowerowych (Brus oferuje możliwość wypożyczenia rowerów w cenie 5 KM za godzinę), inwestuje się w miejsca do szeroko pojętej rekreacji i wypoczynku. Co najważniejsze, z tego wszystkiego korzystają przede wszystkim sami mieszkańcy kraju, więc jest szansa, że tego typu inwestycji będzie więcej.

Brus

Brus Trebević

Brus

Nocne Sarajewo z lotu ptaka

Kiedy kończymy posiłek jest już praktycznie ciemno. Żegnamy się z Brusem i wyruszamy w drogę powrotną do Sarajewa. Jednak dość szybko przerywamy podróż, by spojrzeć na miasto z góry. Co tu dużo pisać – stolica Bośni i Hercegowiny z każdej perspektywy prezentuje się nieziemsko. Jednak nocna perspektywa i to niemalże jak z lotu ptaka, to coś, co trudno opisać, a i zdjęcia pewnie nie do końca ją oddadzą. Przy szosie R446 znajdziecie kilka miejsc, z których możecie podziwiać panoramę Sarajewa i okolic. Na pewno warto zatrzymać się przy ruinach budynku, który położony jest półtora kilometra od zjazdu na Trebević, patrząc w stronę Sarajewa. Kolejny świetny widok rozciąga się z niewielkiej skały znajdującej się przy drodze, nieco dalej od ruin.

Sarajevo by night

Sarajewo nocą

Sarajewo noc

Trebević i nocne Sarajewo na filmowo

Warunki do nagrywania z jednej strony nie były idealne, gdyż strasznie wiało. Natomiast widoki były fenomenalne, co za pewne dostrzeżecie dzięki ujęciom z aparatów oraz z drona.

Trebević praktycznie

Najwyższy wierzchołek Trebevića ma 1629 m n.p.m. Tuż poniżej niego znajdują się maszty przekaźnikowe, a na północnym stoku wznosi się sporych rozmiarów wieża. Na szczyt wiedzie kilka szlaków:

  • wzdłuż asfaltowej drogi odbijającej od szosy R446;
  • wiodący prosto z centrum Sarajewa, przecinający teren Bobslejowej Stazy, przechodzący nieopodal Nepretkov Dom, później dochodzący do naszej trasy przejścia na wysokości stanowisk artyleryjskich i dalej grzbietem na szczyt;
  • naszą trasę znajdziecie poniżej:

  • Północne stoki Trebevića oferują sporo atrakcji: możecie zajrzeć do ruin toru bobslejowego, odwiedzić Brusa, wstąpić na kawę do Sunnyland – nowoczesnej restauracji obok której znajduje się Alpine Coaster, czyli tor saneczkowy. W 2017 planowana jest budowa kolejki linowej łączącej dzielnicę Bistrik w Sarajewie z Vidokovacem na stokach Trebevića. Problem w tym, że ma ona stanąć już w kwietniu, ale w styczniu nie było widać prawie żadnych śladów trwającej inwestycji. Niemniej kiedyś na pewno powstanie, a wtedy bez wątpienia będzie dużą atrakcją turystyczną, tak jak przed wojną, kiedy to w miejscu tym działała już kolejka linowa.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy