Beskidy Geocaching Polska Relacje

Sylwestrowo – noworoczne Beskidy. Część 9 – Klimczok, Szyndzielnia i pożegnanie z górami

-
7 lutego 2014

6.01.204 Górskie Trzech Króli

Niestety musimy już pożegnać gościnny Koniaków. Generalnie cały pobyt w tej beskidzkiej miejscowości był bardzo udany. A nasza kwatera jest godna polecenia, także jakby ktoś poszukiwał noclegu w tych okolicach, to służę pomocą.

Wstajemy dość wcześnie (jak na to, że do tej pory wstawaliśmy między 9 a 10) i pakujemy nasz cały dobytek, a trochę tego jest. Żegnamy się z naszym gospodarzem i ruszamy na ostatni podczas tego wyjazdu trekking. Pogoda jest jak marzenie, więc tym bardziej chcemy wykorzystać tych kilka godzin, jakie zostały nam w górach.

Widokowo

BeskidyKierujemy się w stronę Szczyrku. Mijamy senne miejscowości, które ożywają jedynie w okolicach kościołów. Widoki są piękne i aż nie chce się wracać do domu. Docieramy do samego Szczyrku, zwanego niegdyś zimową stolicą Polski. Cóż po zimie w sumie nie ma ani śladu i tak naprawdę czujemy się, jakby był początek wiosny.

Zostawiamy Kiankę w okolicy Świniorki. Idziemy najpierw zielonym szlakiem, z którego odbijamy w stronę Chaty Wuja Toma. Z polany powyżej Chaty rozciąga się piękny i klimatyczny widok na Skrzczne. Wchodzimy na czerwony szlak, którym wspinamy się w stronę Klimczoka. Ścieżka nas trochę irytuje, gdyż poprowadzona jest kompletnie na wprost, co w lejącym się z nieba „ukropie” sprawia, iż pot ciurkiem płynie nam po plecach. Temperatura panująca tego dnia w górach oscylowała między 10 a 15 stopni. Zima???

Polana nad Chatą Wuja Toma

SkrzycznePo pewnym czasie nasz szlak zaczyna trawersować, a naszym oczom ukazują się Tatry. Mimo znacznej odległości, jaka nas od nich dzieli, widać je całkiem dobrze. Wygrzewamy się chwilę na słonku. Po tym krótkim odpoczynku docieramy na Klimczok. Na jego stoku leżą resztki śniegu, a po okolicy kręci się trochę turystów.

Odpoczynek

BeskidyRuda i Tatry

na KlimczokuNa samym szczycie Klimczona odszukujemy kesza, który jest dość mocno ubłocony, więc w efekcie jestem ubabrana po łokcie.

http://www.geocaching.com/geocache/GC4KJD2_klimczok

drzewaIdziemy w stronę Szyndzielni. Na czerwonym szlaku jest wyjątkowo tłoczno. Ale w sumie nie ma się co dziwić, pogoda zachęca do górskich spacerów. Jedynym problemem, jaki spotykamy na szlaku, jest dość spore oblodzenie i musimy cały czas uważać, by nie zaliczyć padu płaskiego.

Powyżej schroniska na Szyndzielni ulokowany jest kolejny na naszej trasie kesz. Poszukiwania idą nam topornie, ale dopiero po przeczytaniu podpowiedzi, wiemy, gdzie tak naprawdę mamy szukać.

Martwa natura z keszem, wizja Marka

geocachinghttp://www.geocaching.com/geocache/GC4Q7W5_szyndzielnia

Opuszczamy Szyndzielnię i drogą na skróty, przez stromy, ośnieżony stok do następnego kesza. Offroad pozwala nam zaoszczędzić trochę czasu, a skrytkę znajdujemy tym razem bez najmniejszego problemu.

http://www.geocaching.com/geocache/GC4KJ88_zrodlo-bialej

Wracamy zielonym szlakiem w okolice Klimczoka. Przy schronisku kręci się tłum ludzi, a w samym budynku jest istny armagedon. Pijemy herbatkę i chwilę przyglądamy się temu, co wokół nas się dzieje.

Jesień? Wiosna?

BeskidyIdziemy jeszcze do jednej skrytki, położonej przy Magurze. Niestety leży tam sporo śniegu i pomimo dość szczegółowych poszukiwań, nie udaje nam się jej odnaleźć.

http://www.geocaching.com/geocache/GC4214P_magura-eswu

Opuszczamy powoli góry, schodząc do Kianki zielonym szlakiem. Droga jest wyjątkowo szeroka i jeszcze bardziej błotnista. Po dotarciu do auta, ruszamy w stronę Warszawy.

Mieliśmy w planach, by jeszcze zajechać po drodze do Kozubnika, lecz robi się coraz później , a chcemy dotrzeć do domu o jakiejś ludzkiej porze.

I tak oto zakończył się nasz sylwestrowo – noworoczno – geocachingowy, wiosenny wypad. Zasadniczo, mimo iż nie pojeździliśmy na nartach, to spędziliśmy czas aktywnie, odkrywając nowe miejsca w Beskidach. Oprócz tego kompletnie wkręciliśmy się w geocaching, który stanie się naszym stałym dodatkiem do podróży i wycieczek.

TAGI
Powiązane wpisy