Jak dojechać na Bałkany autem?

Sezon planowania wyjazdów wakacyjnych w pełni. Świadczą o tym coraz liczniejsze maile, jakie od Was dostaję, w których zadajecie pytania dotyczące dojazdu na Bałkany autem. Za Waszą inspiracją postanowiłam w najbliższym czasie stworzyć dla Was kilka praktycznych wpisów, które ułatwią Wam przygotowanie bałkańskich wojaży.

Ponieważ znacząca część Waszych zapytań dotyczy podróży na Bałkany autem, stąd też pierwszy praktyczny wpis będzie dla zmotoryzowanych. Bo zanim w pełni zaczniemy się cieszyć bałkańskimi atrakcjami, widokami, kuchnią i klimatem, to musimy tam jakoś dojechać. Często pytacie się: „Jak najlepiej dojechać na Bałkany?”, „Która trasa jest ciekawa/ekonomiczna/najprostsza/najszybsza?”. Cóż, na te pytania nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, gdyż wiele zależy od tego, jakim autem podróżujemy, czy chcemy płacić za autostrady, czy możemy jechać 17h non stop, czy z racji posiadanych dzieci musimy częściej organizować przystanki i szybciej zaplanować nocleg. Niemniej jednak poniższe propozycje tras powinny ułatwić Wam planowanie Waszej trasy dojazdowej, a także dać możliwość uwzględnienia Waszych osobistych preferencji.

Na wstępie też mała uwaga. Pierwsze cztery trasy stworzone zostały na bazie naszych własnych doświadczeń. Posiłkujemy się googlem (ale nie sztywno, bo i on czasami się myli) oraz aplikacją Navigator. Zazwyczaj trzymamy się głównych dróg, ale fakt faktem dość często, w trakcie jazdy modyfikujemy wcześniej stworzony plan i na przykład próbujemy coś skrócić. Efekty bywają różne, czasem lepsze, czasem gorsze, ale w końcu przygoda to przygoda. Dodam również, że każda z wyszczególnionych poniżej tras pozwala zarówno na dość szybki tranzyt, dzięki któremu będziemy mieli sporo czasu na samych Bałkanach, ale jednocześnie pozwala też według uznania odbić gdzieś i zwiedzić coś ciekawego po drodze.

Stan bałkańskich dróg bywa różny. W teorii większość głównych tras jest w dobrym stanie, ale bywają czasem niespodziewane braki w asfalcie, remonty itd. Nie wszystko możemy z góry przewidzieć. Podobnie rzecz się ma z przekraczaniem granic – w sezonie musimy się liczyć, że zastaniemy na nich sporej długości kolejki. Stąd też nie warto z góry planować, że wyjeżdżając o danej godzinie, do punktu docelowego dotrzemy po np. 8 godz. Inna sprawa, że podróżując po Półwyspie można dość szybko docenić istnienie w naszej części Europy Strefy Schengen.  Wybierając się w bardziej górzyste regiony Bałkanów (m.in. Czarnogóra, Albania, Rumunia) miejmy na uwadze, że czasy przejazdów podawane przez googla mogą być dość zaniżone. Przejazd 50-kilometrowego odcinka po albańskich górach może nam zająć nawet 5-6h.

Ksamil

1. Trasa ekonomiczna: Warszawa – Szkodra

Niewątpliwie nie jest to najszybsza trasa dojazdowa, ale pozwala zaoszczędzić nieco pieniędzy, które musielibyśmy wydać na autostradowe winiety. Trasa przez Polskę, jaka jest, każdy widzi. Ze stolicy (lub jakiegokolwiek innego miasta w tej części Polski) należy kierować się na Chyżne. Tam na stacji benzynowej tuż przed nieczynnym przejściem granicznym można zaplanować odpoczynek (my tak robimy jadąc z Kielc). Następnie czeka nas droga przez Słowację, która początkowo wiedzie przez góry (okolice Oravskiego Podzamoku,  Donovale i Bańska Bystrzyca), a później przez równiny (miejscowości nie są zbyt gęsto). Podróżując tą trasą musimy uważać w okolicach Bańskiej Bystrzycy, w której zaczyna się płatna droga szybkiego ruchu. Jeśli chcemy zaoszczędzić trochę euro lub też nie narażać się na otrzymanie mandatu za jazdę bez winietki, warto skorzystać z googla zaznaczając w nim opcję “unikaj opłat”. Dzięki niemu bez problemu ominiemy ten 30kilometrowy odcinek dość dobrej jakości trasą. Droga przez Węgry jest prosta (dosłownie i w przenośni), ale należy przyznać, że dość nudna. Jeśli nie mamy wykupionej winiety musimy przejechać przez stolicę Węgier, ponieważ obecnie obwodnice Budapesztu są płatne. Na szczęście przelotowe drogi przez to miasto są łatwo przejezdne. Dalej kierujemy się na drogę wiodącą po prawej stronie Dunaju. Nad tą znaną z dzieł muzycznych rzeką można zaplanować kolejny, dłuższy wypoczynek. Do chorwackiej granicy będziemy jechać darmową, krajową drogą, na której panuje znikomy ruch, a miejscowości nie ma zbyt wiele. Stąd też nie warto płacić za węgierską autostradę, skoro można jechać szybko, komfortowo i za darmo. Po przekroczeniu granicy z Chorwacją (tak, nadal musimy tam okazywać dowód osobisty/paszport), wjeżdżamy do pierwszego, bałkańskiego kraju. Trasa ta szybko nam zleci, gdyż do przejechania nie mamy zbyt dużego dystansu, a dodatkowo jedziemy przez większość czasu wśród pól i łąk. Po przekroczeniu kolejnej granicy znajdziemy się w Bośni i Hercegowinie. Niestety od tego momentu aż do wjazdu na autostradę do Sarajewa będziemy jechać zatłoczoną, pełną tirów, w dużej mierze górską drogą. Należy być przygotowanym na to, że prędkość podróżna znacząco nam spadnie. Za Zenicą wjeżdżamy na autostradę (koszt ok. 15zł za auto osobowe) i po niecałych 70 km jesteśmy w Sarajewie. Na wyjeździe z autostrady musimy kierować się za strzałkami kierującymi do miasta na pierwszy zjazd w prawo. Później musimy wypatrywać strzałek na miejscowość Foca (najpierw droga M5, później M18). W miejscowości Brod odbijamy w stronę przejścia granicznego Scepan Polje. Czeka nas przejazd  wąską, krętą drogą o niezbyt dobrej nawierzchni, na której należy jechać naprawdę powoli, gdyż nigdy nie wiadomo czy zza zakrętu nie wyjedzie na nas ciężarówka lub autobus. Po przekroczeniu granicy w Scepan Polje znajdziemy się w Czarnogórze. Przed nami przejazd przez malowniczy kanion Pivy, później droga do Niksica, dalej do Podgoricy. Po drodze możemy zatrzymać się w górach Durmitor lub zawitać w Monastyrze Ostrog. Z czarnogórskiej stolicy obieramy drogę E762, którą dotrzemy do granicy z Albanią (Hani Hotit – Bozhaj). Stamtąd wyruszamy malowniczą drogą wzdłuż Jeziora Szkoderskiego, u podnóża Gór Prokletije.

Czas przejazdu z Warszawy do Szkodry to prawie 20 – 23h. Wiele zależy oczywiście od pory roku, warunków na drodze, naszego auta, naszego samopoczucia itd. Niemniej jednak jadąc tą trasą z Kielc, w Sarajewie lub za nim planowaliśmy nocleg (hostel/na dziko). Na trasie tej nie ma problemu ze stacjami benzynowymi; znajdą się również hotele/motele jednak ciężko nam cokolwiek na ich temat powiedzieć. Oprócz tego przemierzając Węgry bezpłatnymi drogami, musimy liczyć się z tym że są to dawne drogi przelotowe lecz zupełnie puste i pomimo mijania wielu knajp i moteli możemy mieć problem ze znalezieniem czegoś, co będzie czynne.

Drobna uwaga do mapy – google prowadzi przez środek Budapesztu. Obecnie wszystkie autostrady i obwodnice na Węgrzech są odpłatne.

2. Autostradowa trasa Googla Warszawa – Szkodra

Prawda jest taka, że jazda do Albanii autostradami wcale nie wychodzi jakoś dużo szybciej. Różnica to jakieś 4h (zamiast 23h będziemy jechać coś około 19h), a jeśli jeszcze trafimy gdzieś na korki, to nie dość, że sporo zapłacimy za winiety, to jeszcze zużyjemy więcej benzyny. Jazda autostradami jest super, jeśli nasze auto ma niezłe spalanie i osiąga dobre prędkości bez prób ogłuszenia pasażerów siedzących w jego wnętrzu. Niewątpliwie ta, proponowana przez google trasa, jest dobra dla tych, którzy wolą super standard dróg i mogą pozwolić sobie na zakup winiet (czyt. ich budżet wyjazdowy mocno na nim nie ucierpi). Nocleg można zaplanować na północy Chorwacji, jeszcze przed Zagrzebiem, choć tak naprawdę wiele zależy od tego, jak nam się będzie jechało.

3. Autostradowa trasa Warszawa – Skopje

Nie zawsze i nie wszędzie unikamy autostrad. W szczególności, gdy z Bałkanów wracamy i trzeba być konkretnego dnia w domu. Trasę ze Skopje pokonywaliśmy już dwukrotnie, jednak z małymi zmianami względem tego, co doradza google. Macedonię i Serbię rzeczywiście pokonaliśmy autostradami. Niestety należy mieć na względzie dwie kwestie – w szczycie sezonu możemy trafić po pierwsze na kolejki do przejść granicznych (najpierw między Macedonią a Serbią, później między Serbią a Węgrami, które dodatkowo stanowi granicę Unii Europejskiej), a po drugie na korek do bramek wjazdowych do Belgradu.W tych trzech punktach możemy stracić sporo cennego czasu. Oczywiście da się tego uniknąć wybierając np. niepołożone na autostradzie przejście graniczne między Serbią a Węgrami za Suboticą. Jeśli chodzi o przejazd przez Węgry i Słowację, to polecamy zwykłe, bezpłatne drogi krajowe. Nie panuje na nich jakiś wybitny ruch i tempo podróży jest naprawdę żwawe. Jadąc tą trasą nocleg planowaliśmy na Węgrzech.

 4. Dojazd do Trasy Transfogaraskiej

Trasa Transfogaraska jest celem wielu samochodowych czy motocyklowych tripów. Z centralnej Polski w teorii nie jest do niej jakoś strasznie daleko. Jednak jazda przez samą Rumunię jest dość żmudna. Należy też pamiętać, że w Rumunii trzeba wykupić winietę, która obowiązuje na wszystkich drogach. Jej zakup sprawdzany jest przez automatyczne bramki, które sczytują nasze tablice rejestracyjne. Jeśli są w systemie – to super. Jeśli nie – zapłacimy mandat, który przysłany zostanie do Polski. Nie warto więc ryzykować. Jeśli chcecie sprawdzić, ile wyniesie opłata za winiety, możecie skorzystać z kalulatora, który Wam w tym pomoże. O samej trasie Transfogaraskiej oczywiście przeczytacie na blogu. Może ona stanowić bazę wypadową w góry lub być jedno-dwudniowym przystankiem na trasie większej objazdówki.

5. Dojazd na Bałkany (Dubrovnik) z Polski zachodniej i północno – zachodniej

Mieszkańcy Polski północnej oraz zachodniej mają na Bałkany nieco dalej. Stąd też wydaje mi się, że najlepiej pokusić się o przejazd autostradami. Będzie szybciej i nieco bardziej sprawnie. Taniej na pewno nie będzie, ale w zależności od tego, ile ma trwać nasz wyjazd, to właśnie czas staje się czasami cenniejszy niż pieniądze. Więc jeśli możemy go trochę zaoszczędzić, to chyba warto, by móc później dłużej cieszyć się Bałkanami. Z Poznania i generalnie z zachodu i północnego – zachodu warto rozważyć opcję jazdy przez Niemcy, która również jest szybka i komfortowa.

6. Nasza ostatnio ulubiona trasa autostradowa do Bośni i Hercegowiny lub Chorwacji

Do tej pory staraliśmy się na autostradach oszczędzać. Ale od pewnego czasu większą wartość ma dla nas czas niż pieniądze i możliwość zaoszczędzenia paru godzin na przejazdach, jest dla nas bardzo istotna. Stąd też do Bośni i Hercegowiny jeździmy następującą trasą. Z Kielc kierujemy się do Cieszyna, następnie przez Czechy kierujemy się na Trzyniec oraz Mosty koło Jabłonkowa (odcinek bezpłatny). Dalej czeka nas przejazd do Żyliny, gdzie wjeżdżamy na autostradę i mkniemy do Bratysławy. Na Węgrzech wybieramy jedną z dwóch opcji przejazdu. Jeśli jedziemy do Sarajewa, to nasza trasa wiedzie przez Budapeszt i następnie do przejścia granicznego Udvar. W Chorwacji, w Osijeku wskakujemy na autostradę i granicę z Bośnią i Hercegowiną przekraczamy w Slavonskim Brodzie. Jeśli natomiast naszym celem jest chorwackie wybrzeże, a dokładniej okolice Ujścia Neretwy, to nasza trasa wiedzie na Węgrzech tylko częściowo autostradą, a później przez Vasvar zwykłymi drogami do przejścia granicznego Letenyei. W Chorwacji, jeśli warunki są sprzyjające i mamy dobry czas, to wtedy tylko część trasy pokonujemy autostradami, ze względu na ich wysoki koszt. Ostatnio do Karlovaca jechaliśmy autostradą, a następnie do Splitu przejechaliśmy krajową “jedynką”. Trasa ta jest bezpłatna i w maju świeciła pustkami, pozwalając na naprawdę dobre tempo jazdy. Od Splitu do Polce ponownie wróciliśmy na autostradę. Jeśli chodzi o koszt winiet, to w przypadku Słowacji i Węgier jest to koszt 10 € i 11,23 € na 10 dni. Ceny autostrad w Chorwacji możecie sprawdzić na oficjalnej stronie.

Wersja trasy do Sarajewa

Wersja trasy do Ploce

Generalnie planowanie trasy przejazdu jest kwestią bardzo indywidualną, stąd powyższe propozycje mogą stanowić dla Was coś w rodzaju inspiracji. My dojazd na Bałkany oraz powrót z nich traktujemy stricte tranzytowo i praktycznie po drodze nigdzie się nie zatrzymujemy. Jednak każda z tych tras pozwala na zwiedzanie wielu ciekawych miejsc po drodze. I tak:

– Trasa 1: Donovaly, Budapeszt, okolice Dunaju, Osijek, Sarajewo, okolice Focy, Kanion Pivy, Żablijak (nieco w bok od proponowanej trasy), Monastyr Ostrog, Podgorica (na zasadzie “bo warto przekonać się, jak wygląda stolica państwa”. Szczerze mówiąc oprócz kanionu rzeki Moracy, to miasto to nie jest super ciekawe), okolice Jeziora Shkoderskiego.

– Trasa 2 i 5: Ołomuniec, Brno, Wiedeń, Zagrzeb, całe chorwackie wybrzeże.

– Trasa 3: Rużomberok (góry, zamek Likavka pod Choćem), Budapeszt, Belgrad, Nisz.

– Trasa 4: Koszyce, baseny w Miszkolc, Oradea, Cluj Napoca, Sybin.

Jadąc autem pamiętajmy!

– Na Bałkanach w większości krajów wymagana jest zielona karta. Np. w PZU dostaje się ją za darmo na cały rok z góry. W innych towarzystwach ubezpieczeniowych zielona karta na 1-3 miesiące kosztuje ok. 25zł (wypisywana jest na konkretny okres czasu). Teoretycznie można wykupić zieloną kartę na granicy, ale nie jest to opłacalny biznes (nawet 50EUR). Warto też pamiętać, że w Kosowie nie obowiązuje zielona karta. Na granicy można wykupić ubezpieczenie na dwa tygodnie w cenie 15 € i na miesiąc w cenie 20 €.

– Przed wyjazdem zróbmy pełny przegląd auta, by jakaś awaria nie popsuła nam naszej podróży. Na Bałkanach wszędzie znajdziecie rozlicznych mechaników, ale chyba lepiej nie musieć korzystać z ich usług.

– Wykupmy ubezpieczenie assistance. Warto się jednak wczytać, na jaką odległość ubezpieczyciel oferuje holowanie (może to być np. do 100 km czyli do najbliższego punktu napraw).

– Jeśli jedziemy autem należącym do innej osoby, w PZMOT musimy wyrobić dokument (po angielsku oraz osobno w języku węgierskim), który będzie poświadczał, iż właściciel zezwala nam na użytkowanie samochodu.

– Winiety na Słowację i Węgry możemy wykupić przez internet. Słowacką na eznamka.sk, węgierską na hungary-vignette.eu. Czeskie winiety są do kupienia na stacjach benzynowych oraz w lokalnych urzędach pocztowych. 10-dniowa winieta na Czechy to koszt 310 CZK.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zobacz również

31 odpowiedzi

  1. Jedna drobna uwaga – od stycznia niektóre fragmenty obwodnicy Budapesztu M-0 są płatne również dla osobówek! Cytat z węgierskiej strony:
    o the section between Main Route 1 and the M5 motorway
    o The section between M4 highway (Main Route 4) and M3
    o Megyeri Bridge (the section between Main Route 11 and Main Route 2)

    Zawsze się zastanawiam, czy warto wydawać kasę na autostrady czy lepiej jechać bocznymi drogami. Ja jeżdżę ze Śląska, więc np. mijanie Słowacji boczną drogą mija się też z celem, bo koszt miesięcznej winietki to raptem 14 euro (w Polsce to chyba nie dojedzie się za tyle nad morze w jedną stronę), a odcinek między Żyliną a Bratysławą pokonuje się szybciutko. Na Węgrzech też można się naciąć na krajówkach – moim zdaniem węgierskie drogi równoległe do autostrad są dość kiepskiej jakości (zwłaszcza koleiny), w ogóle jakość dróg tam chyba spadła. Z ruchem bywa różnie – jechałem już 51 puściutką jak i wlokłem się za sznurami tirów od granicy… Miesięczna winietka węgierska to równowartość około 65 złotych – a więc omijając autostrady nie oszczędzamy majątku. Choć gdy mi się nie spieszy to jeżdzę węgierską prowincją – niby nudna, ale zawsze jakieś ciekawe miejsce na postój się znajdzie 🙂

    Słuszna uwaga o przekraczaniu węgiersko-serbskiej granicy bocznymi przejściami – na tym autostradowym można utknąć i na pół dnia. Przy Suboticy są dwa małe przejścia graniczne, ale jedno jest czynne tylko do 19.

    1. Wracaliśmy w styczniu obwodnicą Budapesztu i nada widniały znaczki, że na M0 winiety obowiązują tylko tiry i autobusy. Ale może coś się faktycznie pozmieniało.

      Jeśli chodzi o jakość węgierskich dróg, to większość na które trafialiśmy była dobrej jakości i można na nich było osiągać dość szybkie czasy przejazdów. Prawda jest taka, że jadąc z Kielc do Sarajewa, omijając autostrady (oprócz tej w BiH), dojechaliśmy do celu w ciągu jednego dnia i to w dość dobrym jak na okres zimowy czasie. A jednak wolimy wydać te sto parę złotych, które poszłyby na winiety, na coś z goła innego.

    2. Jechaliśmy w styczniu M0 i nadal widniały tam informacje, że winiety obowiązują tylko tiry i autobusy.

      W kwestii jazdy autostradami – nasze auto nie osiąga na nich super czasów przelotowych, a do tego zaczyna palić jak smok. U nas jazda ekonomiczna nie dotyczy tylko zakupu winiet, ale również spalania naszego auta. Przy małym baku i dużym spalaniu na autostradzie musielibyśmy co chwila tankować. Do tego kasę, którą musielibyśmy przeznaczyć na winiety, wolimy wydawać na coś z goła innego. Także owszem, autostrady są super, ale jeśli mamy auto do autostrad lepiej dostosowane.

      1. mój błąd, te opłaty wprowadzono w lutym: http://www.toll-charge.hu/Road-network/ (początkowo chyba miały być od stycznia). Zapewne Węgrzy chcieli ograniczyć możliwości szybkiego mijania stolica za darmo – nadal można to zrobić, ale bardziej bocznymi drogami. Przez pomyłkę w cytacie dałem nie odcinki płatne obwodnicy, ale te, które zostały darmowe 😉

        Ja też nie mam jakiś czasów przelotowych super – zazwyczaj jadę w przedziale 100-120 km/h. Plusem autostrad na pewno jest to, że jeden Tir nie zablokuje nam drogi na długo… kiedyś na Węgrzech wlokłem się za takim prawie od Balatonu do granicy słoweńskiej. No i jak pisałem, stan dróg na Węgrzech jest, przynajmniej moim zdaniem, niezbyt dobry… Polskie chyba są obecnie lepsze, co jeszcze parę lat temu wydawało mi się niemożliwe.

        1. Spoko, po prostu zaczęłam się zastanawiać, czy w styczniu naraziliśmy się na dostanie mandatu 😀
          Z TIRami masz rację, jak się taki trafi, to czasami człowiek wlecze się za nim dobry kawał drogi. My najczęściej jeździmy z prędkością 80km/h, bo wtedy Kianka ma najlepsze (czyt. najbardziej ekonomiczne) spalanie. Nam jak do tej pory trafiała się pustka na węgierskich drogach i na szczęście nie musieliśmy się wlec w kawalkadzie tirów. A co do węgierskiej prowincji, to czy nie odnosisz czasem wrażenia, że jest ona tak jakby wymarła? Jeżdżąc przez te miejscowości czasami w ogóle nie widzi się ludzi…

          1. najczęściej przez Węgry jeżdżę weekendami, więc takie puste miejscowości tłumaczę sobie też dniem tygodnia i porą dnia. Ale faktycznie wydaje się, że niektóre osady są opustoszałe… sporo domów na sprzedaż, zwłaszcza nad Balatonem. Odnoszę wrażenie, że wcale te rządy Orbana nie są takie super, jak niektórzy wmawiają, turystów jakby mniej, ceny poszły w górę, więcej zaniedbania…

          2. Jadąc wzdłuż Dunaju też widać sporo pustych domów lub domów na sprzedaż. Zastanawiam się, czy na “upadek” tych miejscowości troszkę nie wpłynęły same autostrady. Mało kto jeździ zadupiami w efekcie ruch turystyczny u nich z lekka umarł. Inna sprawa, że z racji bliskości Chorwacji, mniej jest amatorów taplania się w Dunaju czy spędzania czasu jedynie nad samym Balatonem (choć chyba i tam trochę turystów jednak przyjeżdża).

          3. Nad Balatonem byłem po raz pierwszy z rodzicami w 2000 roku – w porównaniu z tym, co spotykam tam teraz, to obecnie są pustki – zarówno wśród turystów jak i czynnych pensjonatów itp.. To chyba też proces bogacenia społeczeństw – wtedy ludzie jeździli na Węgry, bo tylko na to było ich stać, dziś ciągną dalej, mimo, że taka Chorwacja zrobiła się koszmarnie droga.

            Główną grupą turystów nad Balatonem to wydają się być emeryci z dawnego NRD, którzy przyjeżdżają tam z nostalgii 😉

          4. Ja też pamiętam, że byłam kiedyś na koloniach na Węgrzech (w Egerze, ze względu na baseny), ale żebym teraz sama z siebie chciała tam jechać na wakacje, to powiem szczerze nie bardzo. Owszem, chcę kiedyś spędzić weekend w Budapeszcie, ale będąc już tak blisko Bałkanów, wolałabym jednak czas im poświęcić. I nie mam na myśli Chorwacji, bo mnie na nią nie stać, ale sama Bośnia czy Rumunia są doskonałą alternatywą.

          5. “że taka Chorwacja zrobiła się koszmarnie droga.”

            Tak mi się skojarzyło. W ub. roku rozmawiałem o wakacjach w Chorwacji ze znajomymi Niemcami i wpadłem w konsternację jak mi powiedzieli, że wolą tańsze kraje, bo na Chorwację powoli przestaje być ich stać. A było, nie było przeciętny Niemiec zarabia więcej niż przeciętny Polak.

          6. To skoro dla Niemców robi się w Chorwacji za drogo, to rozumiem, że Chorwacja staje się popularna wśród arabskich szejków oraz ultra bogatych Rosjan?? 😀

          7. Arabskich szejków ?! Passé. Szejkowie wolą Londyn albo Malediwy. Ultra bogaci Rosjanie Monako lub w ostateczności Cannes. Nie wiem, kto głównie nawiedza latem Chorwację, ale nie ten target, który podajesz.
            Nie mam problemów z wydawaniem pieniędzy na wakacjach, ale Chorwację sam zapamiętałem jako drożyznę. Co prawda moja ocena nie ma żadnych znamion obiektywizmu, bo konkretniej zwiedzałem tylko Dubrownik, a do tego ze zorganizowaną wycieczką, więc czasu wolnego nie było aż tyle, żeby łazić jak najdalej od starówki i szukać najtańszych sklepów, ale zapamiętałem, że za 1l chorwackiej wody Jana płaciłem 13 kun. Upał latem był niemiłosierny i człowiek się szybko odwadniał. Ta sama woda Jana, tyle że 1.5-litrowa w Bośni kosztowała 1KM, a w Czarnogórze 0.5 EUR też za 1.5l

  2. Z pewnością podróż samochodem jest inna niż np. lotnicza. Myślę, że jest bardziej malowniczo i chyba ciekawiej. Akurat teraz nie mam problemu z dojazdem, bo na Bałkany dotrę samolotem. Nie ukrywam, że się niezmiernie z tego cieszę, bo uwielbiam podróżować samolotami 🙂

    1. Biorąc pod uwagę jakie widoki mija się jadąc samochodem, czy autokarem, samolot na Bałkany wybrałbym tylko w ostateczności.

  3. jedynie w Chorwacji byłam samochodem i znowu się tak wybieramy, z Krakowa jest to kilkanaście godzin i da się zrobić na jeden dzień. 😉 a taka objazdowa wycieczka po Bałkanach jest zdecydowanie moim marzeniem, nasi znajomi tak właśnie pół zeszłorocznych wakacji spędzili i szalenie im zazdrościmy. niestety, kolejne wakacje nie będziemy mogli sami tak pojechać, bo będę musiała zakuwać do egzaminów po kilkanaście godzin dziennie, a mój T. raczej tak długiego urlopu w tym roku nie dostanie. może w przyszłym. 🙂
    pozdrawiam.

    1. Objazdówka dobra rzecz. Może w kolejnym praktycznym wpisie spróbujemy podrzucić kilka propozycji tras objazdowych. taka forma zwiedzania pozwala naprawdę sporo zobaczyć, ale też daje szansę odpocząć, jeśli zaplanujemy 2-3dni w jednym miejscu 🙂 A Bałkany się na taką objazdówkę świetnie nadają, co już od paru lat testujemy 🙂

  4. Witam! Za mniej wiecej miesiąc wybieramy się do Czarnogóry. Trasa będzie wiodła przez Bośnie i Serbię, a przy okazji zahaczymy o Albanię. Podróżować będziemy dwoma samochodami; jednym zarejstrowanym w Polsce i posiadającym zielona kartę, a drugim zarejstrowanym w Wielkiej Brytanii, bez takowej. Dotychczas sprawadziłem przepisy dotyczące ubezpieczeń komunikacyjnych dla Bośni, z których wynika, że mogę uiścić opłatę za ubezp. w punktach sprzedaży na terenie BiH. Jednym z nich jest stacja benzynowa Brck Gas w Donje Varadiste, a cena to 58KM. Informacji zasiegnałem na Bosniackich forach i w spisie przejsć granicznych pobranym z rządowej strony. Opierałem sie jednak na niekoniecznie dogłebnej znajomości Serbsko-Chorwackiego (coś tam kiedyś liznąłem) i potrzebowałbym potwierdzenia tych informacjii. Co do Czarnogóry, to jedynie wiem, ze w 2013 zniesiono 10 eurowa opłatę przy wjeździe i wymaga się zielonej karty. Nie wiem za to, w jaki spośob zakupić ubezp. komunikacyjne, będace odpowiednikiem tego bośniackiego. O Albani mam kilka, niekoniecznie spójnych informacji, czyli właściwie nic nie wiem. Serbia jest dla mnie oczywista.

    1. Rozumiem, że potrzebujesz ubezpieczenia dla auta zarejestrowanego w Wielkiej Brytanii? Zarówno w Czarnogórze jak i Albanii obowiązuje zielona karta, którą muszą mieć wszystkie auta. Pytanie, co dokładnie chcesz wiedzieć na temat samej Albanii?

      1. O zielonej karcie do Czarnogóry, Bosni i Albanii wiem. Szkopuł w tym, że brytyjski ubezpieczyciel takowej karty nie wystawia. Dlatego, chcę sie dowiedzieć, gdzie i za ile zakupić ubezpieczeie graniczne, czyli krótkoterminowe OC (autoosiguranje) . Powiedzmy, że w przypadku krajów post-jugosłowiańskich sprawa wyglada w miarę jasno, to w przypadku Albanii (min. bariera językowa) nie wiem nic, albo prawie nic. Reasumując, potrzebuję wszelkich informacji, najlepiej popartych doświadczeniem, na temat krótkoterminowych ubezpieczeń komunikacyjnych dla samochodów zarejstrowanych za granicą w rzeczonych państwach.

        1. Niestety w przypadku tych krótkoterminowych ubezpieczeń nie za wiele mogę pomóc, gdyż zawsze korzystaliśmy z zielonej karty. Jeśli chodzi o przejścia graniczne w Albanii, to zazwyczaj zawsze znajdzie się na nich ktoś, kto gada mniej lub bardziej po angielski i zazwyczaj nie ma problemu, by jakoś się porozumieć i wyjaśnić swoją sprawę. Możesz również napisać do ambasady Albanii i zapytać się bezpośrednio u nich. Sądzę, że bez większego problemu pomogą Ci w tej kwestii 🙂

          1. w teorii nie wiele mogłam pomóc, ale mam nadzieję, że bez problemu uda Ci się przejechać angielskim autem przez Bałkany. Pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie całego wyjazdu 🙂

  5. Witam Wprawdzie do przyszłych wakacji jest jeszcze wiele miesięcy i może nastąpić wiele zmian , ale na razie w planach mamy trzytygodniowy wyjazd do Albanii . Na Bałkanach byłem kilka razy , tylko raz samolotem w Burgas a reszta samochodem . Niestety na tej liście nie ma Albanii i mam nadzieję że to zmieni się w przyszłym roku . Do wyjazdu ,wyjątkowo wybieramy się większą grupą , prawdopodobnie 15-17 osób , 4-5 samochodów . Czy wszyscy wytrwają w chęci wyjazdu i czy całą trasę pokonamy w komplecie – nie wiadomo . W większości zamierzamy korzystać z kampingów , zarówno na trasie dojazdowej jak i w Albanii . W stronę Albanii wyjazd przez Węgry , Chorwację i Czarnogórę , natomiast powrót przez Grecję Bułgarię i może Rumunię lub Serbię Razem ponad 5000 km.
    Wszyscy mamy sprzęt turystyczny i pomimo rozpiętości wieku – od 60 do 12 lat nikogo nie zniechęca taka forma wypoczynku.
    Planując wyjazd chcę mieć jak najwięcej potrzebnych informacji . Wiele już znalazłem w internecie i przewodniku , ale jest coś czego niestety nie znalazłem . W podróży planujemy miejsca mniej turystyczne , może nie całkowity off-road ale ….. . I stąd moje pytanie ; czy w Albanii można rozbić namiot bez obawy że łamie się prawo . W kilku miejscach czytałem o rozbiciu namiotu na dziko ale czy jest to dozwolone tak jak np. w Szwecji , czy zabronione jak w Chorwacji. Sądzę że byłaby to jakaś atrakcja rozbić namioty w pobliżu lub na plaży , albo gdzieś w górach na odludziu . Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.