Świętokrzyskie takie cudne!

Góra Perzowa i św. Rozalia

-
5 października 2015

Teoretycznie wydawało mi się, że o własnym regionie wiem naprawdę dużo. W końcu, po Górach Świętokrzyskich oraz bliższych i nieco dalszych okolicach Kielc sporo już się kręciłam. Jednak traf chciał, że jakiś czas temu, w trakcie przekopywania się przez odmęty internetu trafiłam na opis miejsca, o którego istnieniu nie miałam zielonego pojęcia.

Zacznijmy jednak od tego, że również na terenie Województwa Świętokrzyskiego znaleźć można szlak, będący odpowiednikiem choćby Głównego Szlaku Beskidzkiego, czyli GSB. Główny Świętokrzyski Szlak imienia Massalskiego jest od niego prawie pięć razy krótszy, bo ma jakieś 96km długości. Łączy dwie miejscowości – Gołoszyce z Kuźniakami, oznaczony jest kolorem czerwonym i wiedzie przez najwyższe i najciekawsze pasma górskie w regionie. Obejmuje swym zasięgiem zarówno znane (np. Łysica, św. Krzyż), jak i mniej znane miejsca.

Przeglądając informacje dotyczącej tej trekingowiej/wędrówkowej trasy, natrafiłam na opis Perzowej Góry oraz Kapliczki św. Rozalii znajdującej się we wnętrzu skały. Po obejrzeniu zdjęć stamtąd, prędzej uwierzyłabym, że zostały zrobione w Sudetach, niż jakieś 30km od Kielc. Ponieważ weekendowe plany mocno mi się pozmieniały, to zamiast w Zawoi i na Babiej, wylądowałam w Kuźniakach.

Kuźniaki są niewielką wsią, położoną na zachód od trasy nr 74 łączącej Kielce z Łodzią, a na północ od Strawczyna. Niegdyś wytapiano tam żelazo, a świadczy o tym pozostały, wielki piec hutniczy. Przy głównej szosie biegnącej przez wieś, nieopodal sklepu spożywczego odnaleźć można kamień z tabliczką, że w tym miejscu zaczyna się Główny Świętokrzyski Szlak. Prawdę powiedziawszy, dla wielu osób Kuźniaki są końcowym punktem na tej trasie, bo większość zaczyna w Gołoszycach. Ale w tym wypadku, nie jest istotne, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy.

Początek/koniec Głównego Świętokrzyskiego Szlaku

Kuźniaki

Czerwony szlak biegnie od kamienia nowym asfaltem, ku górze, przez malowniczą polanę. Choć droga asfaltowa urywa się po kilkuset metrach, to stanowi dogodne miejsce do zaparkowania auta. Dalej czerwone, świeżo wymalowane znaczki prowadzą w głąb lasu, w którym dominują buki. Jest dość ciemno, lecz październikowe słońce dość skutecznie próbuje przebić się przez gęstwinę. Po krótkim podejściu droga wstępuje na grzbiet, z które schodzi w miejscu, gdzie las się przerzedza, a na niewielkim zboczu stoi kilka domów. Znaleźć tam można fotogeniczną i zadbaną kapliczkę.

Kapliczka przy szlaku

kapliczka

W leśnych ostępach

Główny Szlak Świętokrzyski

Następnie szlak znów wchodzi do lasu, by po chwili odbić mocno w lewo, gdzie czeka naprawdę strome jak na ten region podejście. Tam też rozpoczyna się Rezerwat Góra Perzowa, będący naszym celem. Tym, co od razu rzuca się w oczy jest nie tylko stromizna, jaką trzeba pokonać, lecz również spore głazy, które “rozsypane” są po lesie. Po wejściu na grzbiet, widzimy ich jeszcze więcej.

Sam szczyt Góry Perzowej oznaczony jest słupkiem i niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jednak idąc dalej, natrafiamy na jeszcze większe głazy, między którymi szlak przeciska się przez wąski przesmyk. W jednym z głazów znajduje się wykuta w jego wnętrzu kapliczka Św. Rozalii.

Rezerwat na Perzowej Górze

Góra Perzowa

Góra Perzowa

W skalnym przesmyku

Góra Perzowa

Kim była Święta Rozalia?? Otóż żyjącą ok. 1130 roku ascetką i pustelnicą mieszkającą w grocie skalnej na Sycylii. Zmarła w wieku ok.35-40 lat. Jednak świat usłyszał o niej znacznie później. Otóż 1624 roku Palermo nawiedziła ciężka zaraza. Święta Rozalia ukazała się nagle pewnej kobiecie i wyjaśniła jej, gdzie odnajdzie jej relikwie oraz nakazała przenieść je w uroczystej procesji do Palermo. Oczywiście we wskazanym przez świętą miejscu odnaleziono jej kości, a po przeniesieniu ich do miasta, zaraz odpuściła. Od tamtego czasu do Świętej Rozalii modlą się ci, których miasto czy region dopadło morowe powietrze.

No dobrze, ale jak się ma Sycylia i Palermo do kapliczki położonej na świętokrzyskiej ziemi? Tu trzeba sięgnąć do lokalnej legendy:

Dawno temu stary Perz pasł krowy na górze za wsią. Popołudnie było mgliste. Opary, snujące się po zboczach, otuliły całe wzgórze. W pewnej chwili zaskoczonemu Perzowi ukazała się biało ubrana postać, która podeszła do niego, i wręczając mu pokaźnych rozmiarów klucz, powiedziała: “Nie lękaj się mimo iż będą się tu działy rzeczy straszne. Wytrwaj na tym miejscu do końca. Weź ten klucz i czekaj, a staniesz się najwyższym przełożonym klasztoru, który tu powstanie. Tym kluczem otworzysz drzwi.” Wtedy rozległy się potężne grzmoty, skały pękały z łoskotem i staczały się po zboczach. Wśród kamieni pojawiły się roje gadów.

Perz widział, jak spod ziemi wyrastały mury tajemniczej budowli. Przerażone bydło popędziło do wsi, a za nim ledwo żywy ze strachu pastuch, wyrzucając tajemniczy klucz. Nagle zaległa cisza. Biała postać znikła, a góra znieruchomiała.

Po kamiennych murach zostały tylko ślady, widoczne do tej pory w grocie św. Rozalii. A w okolicznych wsiach, od Kuźniaków po Oblęgorek, nazwisko Perz jest bardzo popularne.

Tyle o Górze Perzowej i samej grocie mówi ludowe podanie. Tak naprawdę sama kapliczka robi wrażenie, jakby faktycznie ktoś specjalnie wykuł ją w ogromnym głazie. Przez wieki odwiedzały ją procesje z różnych części regionu, nawet tych nieco bardziej odległych. Podobno słynęła z cudownych uzdrowień, a ponieważ i tu zdarzały się epidemie i zarazy, to i miejscowa ludność modliła się do św. Rozalii. Obecnie miejscem tym opiekują się mieszkańcy Hucisk, którzy dbają o to, by w kapliczce znalazły się świeże kwiaty, w tym przede wszystkim róże, będące atrybutem świętej z Palermo.

Kaplica św. Rozalii

Kaplica św. Rozalii

Kaplica św. Rozalii

Rezerwat na Perzowej Górze jest na swój sposób magiczny, trochę tajemniczy przez to, że w leśnej gęstwinie, wśród wielkich głazów ukryta została niewielka kapliczka. Powiem szczerze, że gdyby nie przypadek, pewnie nigdy bym się o tym miejscu nie dowiedziała. Uwielbiam moje rodzinne strony, bo ciągle odkrywam w nich coś nowego, ciągle mnie zaskakują i sprawiają, że doceniam je jeszcze bardziej.

Wszystkie zdjęcia są autorstwa mojego Taty, ponieważ ja byłam pozbawiona aparatu, za to aktywnie tego dnia snapowałam.

Clipboard02

TAGI
Powiązane wpisy