Bałkany

Czy Liberland istnieje?

-
15 maja 2015

Jakiś miesiąc temu, przez media na całym świecie przeszła intrygująca informacja – na mapie Europy powstało nowe państwo. Ba! Powstało ono na Bałkanach (co chyba najbardziej zainteresowało tych, którzy skoncentrowani są na tym regionie). “Nowe państwo w Europie. Liberland ma być oazą wolności.”; “Welcome to Liberland: Europe’s Newest State”; “Liberland: Could the world’s newest micronation get off the ground?”; “Liberland. O obywatelstwo nowego “niby-państwa” ubiega się już 250 tys. osób” – to tylko niektóre tytuły z prasy polskiej i zagranicznej. Nowe państwo powstało na teoretycznym pasie ziemi niczyjej, o nazwie Gornja Siga, o powierzchni ok.7km2, pomiędzy Chorwacją a Serbią, tuż nad Pięknym Modrym Dunajem.

źródło: https://liberland.org/en/about/

źródło: https://liberland.org/en/about/

Założycielem i samozwańczym przywódcą Liberlandu jest Czech Vít Jedlička. Ogłosił on istnienie nowe kraju 13 kwietnia 2015 roku. Wielu komentatorów zwraca uwagę na symbolikę daty – urodziny Thomasa Jeffersona będącego jednym z autorów Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Vít Jedlička tworząc nowe państwo wzorował się na takich krajach jak Monaco czy Liechtenstein, a jego głównym motywem było pogarszanie się jakości życia zwykłych obywateli oraz zwiększenie się zainteresowania różnych grup odnośnie funkcjonowania kraju.

Vít Jedlička we własnej osobie

Jan Husák, CC BY-SA 4.0, http://en.wikipedia.org/wiki/V%C3%ADt_Jedli%C4%8Dka#/media/File:V%C3%ADt_Jedli%C4%8Dka_-_portr%C3%A9t.jpg

Jan Husák, CC BY-SA 4.0, http://en.wikipedia.org/wiki/V%C3%ADt_Jedli%C4%8Dka#/media/File:V%C3%ADt_Jedli%C4%8Dka_-_portr%C3%A9t.jpg

Jak czytamy na portalu Vice News:

W pierwszym tygodniu od ogłoszenia istnienia Liberlandu otrzymał on 220 000 rejestracji (chodzi oczywiście o zgłoszenia osób, chcących zostać obywatelami nowego państwa), 1 200 000 wejść na oficjalną stronę, 100 000 fanów na Facebooku oraz 1 810 000 wyszukiwań z Googla.

Vice News

Zainteresowanie nowym “krajem” nie powinno dziwić. Ale co przyciąga tych, którzy chcieliby zostać jego obywatelami? Przede wszystkim założenie, że państwo ma nie przeszkadzać swoim mieszkańcom w samorozwoju i powiększania swego bogactwa. Główne hasło promowane przez Víta Jedličkę to “Żyj i pozwól żyć innym”. Konstytucja tego małego, europejskiego kraju ma gwarantować swym obywatelom wolność osobistą i gospodarczą oraz ograniczać władzę polityków, by nie mogli ingerować w swobodę działań narodu Liberlandu. Do tego wszystkiego podatki mają być dobrowolne. Brzmi nieźle, prawda?

Na stronie tego niewielkiego “państwa” możemy przeczytać, jakie wymagania stawiane są wobec potencjalnych obywateli:

Liberland obecnie potrzebuje ludzi, którzy:

– mają szacunek do innych ludzi, ich opinii, bez względu na ich rasę, pochodzenie etniczne, religię lub orientację;

– szanują własność prywatną, która jest nietykalna;

– nie mają komunistycznej lub nazistowskiej przeszłości;

– nie byli w ostatnim czasie karani za popełnione przestępstwa;

liberland.org

Od pewnego czasu dostępna jest również Konstytucja Liberlandu, choć jak czytamy, nie jest to jeszcze jej pełna i ostateczna wersja. Podobno wzorowana była na prawie szwajcarskim. Liberland posiada również własną flagę:

Liberland flagaZasadniczo wszystko wydaje się być piękne, bajkowe, kolorowe i super pozytywne. Jednak nad tworzącą się historią Liberlandu zbierają się też ciemniejsze chmury. Teoretycznie Vít Jedlička założył nowe państwo zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym, wykorzystując do tego celu pas ziemi niczyjej. Jednak dość szybko się okazało, że zarówno Chorwaci, jak i Serbowie nie uważają, by ten niewielki teren nad Dunajem do nikogo nie należał. Parę dni temu Jedlička został aresztowany przez chorwacką policję graniczną, za próbę nielegalnego przekroczenia granicy między Chorwacją a Serbią. Informację tę potwierdza Jelena Bikic z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Chorwacji podkreślając, że przywódca samozwańczego państwa został zatrzymany podczas przedostawania się przez granicę poza oficjalnym przejściem. Za to wykroczenie został ukarany grzywną w wysokości 1200 Kun, lecz zapłacił jedynie depozyt do tej kwoty. Tu też warto podkreślić, że dojechanie do Liberlandu w ogóle nie jest sprawą prostą. Prowadzi do niego wyboista, pełna dziur droga, a przez ostatnich parę kilometrów trzeba przejechać wzdłuż wału przeciwpowodziowego. A jeśli o wodzie mowa, to w planach jest stworzenie rzecznego transportu na Dunaju, który ułatwi dotarcie do tego nowego “kraju” (jak podkreśla przywódca Liberlandu taka forma dostania się do jego państwa pozwoli na ominięcie granic i związanych z tym formalności…). Na ten cel Jedlička  otrzymał jak do tej pory $10,000 darowizn, m.in. od sponsorów. Mnie bardziej zastanawia to, że Liberland znajduje się na terenach zalewowych, a wiadomo, że co jakiś czas Dunaj przekracza stany alarmowe. Dla Jedlička nie jest to żaden problem – budynki przecież mogą stanąć na palach. Szczerze mówiąc zachwyca mnie optymizm tego 31-latka, dla którego wszystko jest takie proste i oczywiste. Aczkolwiek zastanawiam się, jak szybko zostanie wyrwany ze swojej bajki do realnego świata? A może Liberland stanie się za chwilę stuprocentową rzeczywistością? Niemniej jednak okazuje się, że dostanie się do “państwa” Jedlička wcale nie jest takie oczywiste i nie chodzi jedynie o kiepską drogę dojazdową. Parę dni temu otrzymałam wiadomość od Asi i Piotra – ekipy z On my bike, którzy przemierzają właśnie Bałkany. Postanowili również odwiedzić Liberland, w szczególności, że w ten sposób mogli zostać świadkami tworzącej się nowej(?) historii Europy. Poniżej znajdziecie ich relację z próby dostania się do “kraju” Jedlička:

U Liberlandu wrót…
Po nocy w okolicach Osijeku i śniadaniu w tymże mieście jedziemy w kierunku granicy chorwacko – serbskiej w poszukiwaniu nowego państwa (tudzież nieistneijącego) europejskiego – Liberlandu!!! Przez miejscowości Bilje Kneżevi Vinegrad i Zmajavec, przy żerze lejącym się z nieba szybko zbliżamy się do celu. Lekka konsternacja gdy od Zmajavca do granicznego Batina/Bezdan dzieli nas tylko 6 km a tu nic nie wiadomo… I nagle zza zakrętu dostrzegamy płot graniczny i samochód policyjny (chorwacki). To musi być tu!!! Gdy jeszcze dobrze nie zdążyliśmy podjechać i zapytać pana policjanta czy to tu, ten wyskakuje z samochodu, zatrzymuje nas i mówi że wjazdu nie ma, że Liberland to tylko w internecie istnieje, że to pas ziemi granicznej i nawet na 10 minut nie możemy wjechać… Bierze nasze paszporty, pyta się skąd i dokąd… W tym czasie widzimy kilka samochodów wjeżdżających i wyjeżdżających z “terenu przygranicznego”, więc pytamy czemu oni mogą a my nie?
– To są budowlańcy, którzy na tym terenie stawiają budynek i oni mogą.
– No a jak to jest, że ktoś sobie wszedł na ten teren i ustanowił nowe państwo?
– Tego to ja nie wiem… Te tereny należą do Chorwacji… (głos Serbów w tej sprawie jest zgoła odmienny)
– To jak ten facet tam funkcjonuje? Co je? Czemu go nikt nie wyprosił z “chorwackiej” ziemi?
Wzruszenie ramionami musiało starczyć za odpowiedź…
– A ze strony Serbskiej wjedziemy?
– Nie…
Robimy z ukrycia kilka fotek (bo też oficjalnie nie można), i odjeżdżamy, widząc, że jak gdyby nigdy nic, z terenu Liberlandu nadjeżdża rowerzysta. Zostaje zatrzymany przez policjanta…
Gdy po około 10 minutach wyprzedza nas, nie reagując na okrzyki by zwolnił, doganiam go i wypytuję:
– Byłeś w Liberlandzie?
– Nie
– No przecież widziałem, że wyjeżdżałeś, jak to tam wygląda?
– Tam nic nie ma, ja nic nie wiem…
Po czym przyspiesza i odjeżdża

No cóż, może by spróbować z serbskiej strony?
Dojeżdżamy do granicy CRO-SRB, a tam pierwsze pytanie chorwackiej pani strażniczki
– Byliście w Liberlandzie?
– Nie, nie dało się wjechać, bo policja stoi i nie wpuszcza. Poza tym tam ponoć i tak nic nie ma…
I tylko dało się dostrzec lekki cyniczny uśmiech pani strażniczki…

Asia Struś & Grobarek Piotr

Czy zatem Liberland istnieje naprawdę, czy jest jedynie internetowym wytworem i świetnie zorganizowaną kampanią? A może jednak jesteśmy świadkami tworzącego się nowego, europejskiego państwa – miejsca, które z założenia ma być idealne do życia? Czas pokaże. A może mnie i Markowi uda się w tym roku tam dostać, skoro i tak planujemy przez miesiąc kręcić się po Bałkanach?

TAGI
Powiązane wpisy