Szukaj
Close this search box.

Trekking do kanionu Cavagrande i spacer po Noto

Nasz pobyt na Sycylii zaczęliśmy od dwóch miejsc położonych na południe od Katanii. Pierwszym był wyjątkowo malowniczy kanion Cavagrande. Drugim zaś miasteczko Noto. Na deser mamy też dla Was piękną plażę tuż obok rezerwatu Riserva naturale orientata Oasi Faunistica di Vendicari. Jednak po kolei!

Cavagrande z przygodami

Po przylocie do Katanii, odebraniu kampera i zrobieniu szybkich zakupów, udaliśmy się na południe wyspy. Naszym pierwszym celem był kanion Cavagrande. Musieliśmy więc pokonać kilkadziesiąt kilometrów autostradą, a następnie kolejnych kilka mniejszymi, lokalnymi drogami. Oczywiście wcześniej sprawdzaliśmy, którędy najlepiej dostać się na dno kanionu i z którego parkingu rozpocząć wędrówkę. Polecane były dwie opcje: Parcheggio Laghetti Di Cavagrande (tu jednak pojawiała się informacja, że szlak stamtąd jest oficjalnie zamknięty) oraz Laghetti di Cavagrande – Parcheggio Carrubella (ta opcja była mocno rekomendowana + pojawiała się informacja o tym, że jest tam miejsce postojowe dla kamperów). Wybraliśmy więc wariant nr 2. I czy coś mogło pójść nie tak? A i owszem!

Pierwsza próba dojechania do szlaku

Gdy dotarliśmy w okolice kanionu dość szybko zobaczyliśmy drogowskazy do pierwszego parkingu. Jednak pojechaliśmy dalej, do tego bardziej rekomendowanego. I był to błąd. O ile autem osobowym byłby to błąd pokroju tych, które wywołują wzruszenie ramion, o tyle w przypadku kampera zrobiło się nerwowo. Wjechaliśmy na wąską, szutrową drogę. Po zjechaniu kilkuset metrów znaleźliśmy się przy wjeździe na parking dla kamperów. Dodajmy, że zamknięty na cztery spusty parking. O tym, by w tym miejscu zawrócić nie było mowy. Droga kończyła się szlabanem, za którym stały jakieś zabudowania. Postanowiłam tam pobiec. Na swoje szczęście spotkałam dwójkę turystów, którzy po pierwsze powiedzieli, że szlaban można otworzyć, a po drugie, że za nim znajduje się placyk, na którym spokojnie zawrócimy. Tak też uczyniliśmy i mozolnie wyjechaliśmy z tej kamperowej pułapki.

Szukacie noclegów na Sycylii? Zajrzyjcie na Booking.com (link afiliacyjny).

Druga, udana próba

Uznaliśmy, że nie mamy ochoty na kolejne, kombinowane akcje i pojechaliśmy do mniej rekomendowanego parkingu. Okazało się, że w naszym przypadku było to jedyne, słuszne rozwiązanie. Parking jest duży, płatny (10 €) i dojazd do niego nie nastręczał żadnych trudności. A jeśli chodzi o szlak, to cóż. Owszem, jego górny fragment może i się lekko osunął i oficjalnie jest zamknięty. Ale sprytni Włosi zrobili małe obejście i przez płot można przedostać się na szlak. Co sugestywnie wyjaśnił nam opiekun parkingu. Ponieważ nie byliśmy jedynymi osobami, które w ten sposób wyruszyły na wędrówkę, doszliśmy do wniosku, że nie będziemy się kajać w myślach za łamanie jakiś zasad.

Trekking do Cavagrande

Widok jaki rozciągał się z poprowadzonego zakosami szlaku robił wrażenie. Przede wszystkim mogliśmy podziwiać kanion i płynącą jego dnem rzekę Cassible niemal jak z lotu ptaka. Przede wszystkim jednak doskonale widzieliśmy wykute w skałach grobowce ludu Sicel, jaki zamieszkiwał Sycylię od epoki żelaza. Zejście na samo dno zajęło nam, z przerwami na filmowanie i fotografowanie, jakieś 45 min. Po dotarciu nad rzekę udaliśmy się w dół, bo kilku niecek, jakie powstały w skalistym podłożu. Pomiędzy nimi spływają mniejsze bądź większe, urokliwe wodospady. Kilka osób pływa w lodowatej wodzie. Latem to popularny miejsce odpoczynku od sycylijskich upałów. W listopadzie bardzo ciepło nie było, ale Marek przez chwilę żałował, że nie wziął z kampera kąpielówek i ręcznika.

Sycylia kamperem
Cavagrande

Po odpoczynku nad rzeką wracamy w stronę parkingu. Zanim jednak tam dotrzemy odbijamy na szlak, który trawersuje zbocze ponad dnem kanionu i pozwala dotrzeć do parkingu, który dostarczył nam wcześniej sporo emocji. Chcemy spojrzeć na Cavagradne z nieco szerszej perspektywy. Ponieważ jednak listopadowy dzień jest krótki, to kierujemy z powrotem na parking. Z niego idziemy jeszcze na krótki spacer do wieży, rzekomo widokowej, jaką dostrzegliśmy wcześniej oraz zauważyliśmy na mapie. Po dotarciu do niej okazało się, że była to niegdyś wieża używana przez strażaków, obecnie zdewastowana. Ale z jej okolic i tak możemy podziwiać rozległą panoramę kanionu Cavagrande.

Cavagrande

No to do Noto!

Po trekkingu i spacerze wsiedliśmy do kampera i pojechaliśmy prosto do Noto. To niewielkie, urocze miasteczko z imponującą katedrą z XVIII wieku w barokowym stylu oraz przyjemnym, zabytkowym centrum. Tym razem udało nam się namierzyć dogodny dla kampera parking bez dodatkowych atrakcji. Pieszo udajemy się na eksplorowanie centrum Noto. Po zapadnięciu zmroku było tam całkiem gwarno. Dominowali jednak Włosi. Zagranicznych turystów było słychać i widać mniej. Z racji stosunkowo wczesnej pory, nie wszystkie restauracje serwowały w tym czasie jedzenie. Na szczęście namierzyliśmy pizzerię, w której mogliśmy się odpowiednio najeść.

Po posiłku czekał nas jeszcze krótki, lecz całkiem malowniczy spacer po Noto. Miasteczko gościło u siebie kilka ekip filmowych, m.in. serialu o komisarzu Montalbano. Ale nie tylko. Plakaty filmowe czy serialowe spozierały na przechodniów z fasad budynków, ale też… ze stopni schodów.

Pierwszy dziki nocleg na Sycylii

Po opuszczeniu Noto zjechaliśmy na wybrzeże. Naszym celem była plaża (Cala Silenzio), przy której wiedzieliśmy, że można zatrzymać się na nocleg. Oczywiście Google Maps zafundowało nam kolejną rozrywkę pt. „spróbujcie wjechać w drogę wąską nawet dla osobówki”. Na szczęście szybko się zorientowaliśmy, że coś jest nie tak i znaleźliśmy odpowiednią trasę dojazdową. Okazało się, że przy plaży zaparkowanych było kilka kamperów. Znaleźliśmy jednak odpowiednie miejsce dla nas i mogliśmy zabrać się za błogi relaks. Rano dopiero zweryfikowaliśmy, w jak malowniczym miejscu się znaleźliśmy. Wybrzeże jest tu całkiem urozmaicone, a w kolejnych, niedużych zatoczkach rozciągają się małe plaże. Należy jednak uważać na ostre, postrzępione skały, które choć przyczepne to stanowiły potencjalnie łatwy element, o który można się było potknąć i dość mocno poturbować. Nieopodal naszego miejsca noclegowego zaczyna się teren rezerwatu. Jego eksplorowanie możliwe jest pod opieką przewodnika. Tego dnia zebrała się spora grupa turystów, która wyruszyła na wycieczkę. My jedynie dotarliśmy do ogrodzenia, za którym zaczyna się rezerwat. Mimo to przechadzka po tej okolicy była bardzo przyjemna i latem na pewno warto tu wpaść na klasyczne plażowanie.

Cala Silenzio

Uważacie ten artykuł za pomocny? Chcecie wesprzeć naszą twórczość? Jeśli tak, to możecie nam postawić wirtualną kawę:

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.