Albania Bałkany 2013 Bułgaria Czarnogóra Macedonia Rumunia

Bałkany 2013 – PODSUMOWANIE

-
31 lipca 2014

Wyjazd na Bałkany w 2013 roku na długo zapadnie nam w pamięć. Zacznę jednak od tego, że w ogóle miało do niego nie dojść, na szczęście dzięki różnym zbiegom okoliczności udało nam się wyruszyć do naszego ulubionego zakątka Europy.

Pierwszy tydzień (a zasadniczo przez pierwszych 8 czy nawet 9 dni) wyprawy przebiegał wedle z góry ustalonego planu – te miejsca, które chcieliśmy odwiedzić, udało nam się zobaczyć, czyli Trasę Transfogarską (do której z Polski dojechaliśmy w jeden dzień), mój ukochany Melnik, Ohrydę i Galicicę w Macedonii. W Albanii powróciliśmy na “naszą dziką plażę”, która może w 2013 nie była już tak dzika, ale nadal piękna i niesamowita.  Później, z racji problemów pogodowych w górach Prokletije plan nam się z lekka posypał i musieliśmy troszkę improwizować, w efekcie spędziliśmy parę dni w Czarnogórze, która nie była przez nas wcześniej brana pod uwagę. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czarnogóra jest piękna i odkryliśmy w niej kilka nowych miejsc. Później była dość spontaniczna Bośnia i Hercegowina oraz odwiedziny w Sarajewie, które na nas obojgu wywarło spore wrażenie.

Bałkany 2013 były wyjątkowe, głównie za sprawą zaręczyn, które miały miejsce na naszej dzikiej plaży. Albania oraz plaża już na zawsze będą związane z naszą, wspólną historią. Jako ciekawostkę dodam, że w tym samym roku, we wrześniu, na naszą dziką i zaręczynową plażę dotarli Rodzice Marka, wraz ze swoimi znajomymi. Byli oczarowani samym miejscem, jednak byli zgodni co do tego, że panujące tam temperatury oraz brak cienia mogą być z lekka dobijające. Tak czy inaczej Wam również polecam odwiedzenie tej plaży, a także przejażdżkę wzdłuż albańskiego wybrzeża od Przełęczy Llogarase po Sarandę.

Albania w 2013 roku pokazała nam również, jak silne tempo zmian następuje w tym kraju. Drogi stają się coraz lepsze, zamiast Mercedesów poruszają się po nich liczne, znane i bardziej wypasione marki aut, widać coraz więcej turystów z całego świata, a cała infrastruktura turystyczna skoczyła o kilka poziomów do góry. Z jednej strony może to cieszyć, z drugiej oznacza, że Albania za jakiś czas straci swoją dzikość i urok towarzyszący jej chaotyczności. Nieunikniona konsekwencja progresu, która zapewne bardzo cieszy mieszkających tam ludzi, bo polepszy się ich standard życia, a kraj zacznie zarabiać coraz więcej dzięki napływającym tam gościom z zagranicy.

Wyjazd ten utwierdził nas również w przekonaniu, że mamy jeszcze po co wracać na Bałkany, ale niestety brak samochodu z napędem 4×4 mocno nas ogranicza. Na zakup czegoś bardziej terenowego niż Kianka po prostu nas nie stać, więc zapewne będziemy dalej kombinować, by za jej pomocą docierać w różne ciekawe miejsca. A tam, gdzie nie uda jej się dojechać, tam może chociaż uda nam się dojść na piechotę. Jak to się mówi: trzeba kombinować 😉

Na koniec garść małych statystyk:

Ile dni zajęła nam wyprawa?

Wyjechaliśmy 11 sierpnia, natomiast wróciliśmy do domu 24 sierpnia, czyli zasadniczo nasza wyprawa zajęła nam 13dni.

Ile krajów odwiedziliśmy?

9 – Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Macedonię, Albanię, Czarnogórę i Chorwację (oczywiście część tych krajów była tylko tranzytowa, czyli jedynie przez nie przejeżdżaliśmy, bez zwiedzania mijanych po drodze miejscowości)

Najwięcej czasu spędziliśmy w sumie w Macedonii.

Jak i gdzie nocowaliśmy?

7 x w campingach

6 x na dziko

2 x w Kiance

Typowe polskie obozowisko – torba Ikea, siatki z Biedronki. Jeśli dodać do tego moje skupienie nad gotującym się kuskusem, to robi się wesoło 😉

Trasa TransfogarskaIle kilometrów przejechaliśmy?

ok. 4990km

Jak dużo materiałów foto i video przywieźliśmy?

Tym razem, oprócz lustrzanki dysponowaliśmy kamerką GoPro, stąd w sumie nasze zdjęcia i filmy z tego wyjazdu zajęły ponad 60GB. Po powrocie pierwszym zakupem, jakiego dokonaliśmy, był dysk zewnętrzny, gdyż okazało się, że już nie mamy gdzie składować naszych materiałów (starszy zewnętrzny dysk kompletnie się już zapchał).

Albanin prosto z Czarnogóry 😉

AlbaninCo było największym minusem tego wyjazdu?

Tu wypowiem się z mojej perspektywy. Dla mnie minusem wyjazdu były zbyt wysokie temperatury. Wiadomo – sierpień, południe, upały. Dla jednych to raj, dla drugich to piekiełko. Niestety źle znoszą wysokie temperatury plus doprowadziłam swoją skórę do poparzenia słonecznego, które poskutkowało pod koniec wyjazdu kłopotami zdrowotnymi. Ale za głupotę się niestety płaci i na przyszłość wiem, jak powinnam się odpowiednio przygotować, by uniknąć tego typu problemów.

Co było największym plusem tego wyjazd?

To, że  w ogóle się odbył. Nie będę się wdawać w szczegóły, dlaczego wisiał na włosku, ale cieszę się niezmiernie, że wszystko się udało i pojechaliśmy. Było warto i nie chodzi nawet o same zaręczyny, a o całokształt. Bałkany mają swoją magię, która nastraja człowieka pozytywnie, sprawia, że od razu w niepamięć idą różne gorsze myśli czy momenty. Bycie w podróży również nas hartuje, wzmacnia i edukuje, przez co z każdym powrotem stajemy się inni. Czy lepsi? Nie mnie to oceniać. Bałkany 2013 zmobilizowały mnie również do założenia bloga, choć jak wiecie z początkowych wpisów, na decyzję złożyło się wiele czynników. Nie żałuję, bo po prawie roku od rozpoczęcia przeze mnie blogerskiego żywota, wiem, że była to słuszna decyzja, która powoli zaczyna procentować (i nie mam tu na myśli pieniędzy).

I tak oto dotarliśmy do końca wędrówki przez Bałkany 2013. Ale nie martwcie się, bo już 9 sierpnia 2014 wyruszamy w ten zakątek Europy, by przez dwa tygodnie dalej eksplorować Albanię. Szczegóły już wkrótce 🙂

Pozdrawiamy,

ruda&Marek

Albania

TAGI
Powiązane wpisy