Albanię znamy dość dobrze. Ale z racji tego, że na przestrzeni lat poprawiono lub zbudowano tam nowe drogi, dla takich turystów jak my, czyli nieposiadających auta z napędem 4×4, otworzyła się możliwość dotarcia do miejsc niegdyś trudno dostępnych. Podczas naszej jesiennej wizyty nie tylko odwiedziliśmy Gjirokastrę, ale też zrobiliśmy wspaniałą, roadtripową trasę obejmującą takie atrakcje, jak akwedukt Ali Paszy, wodospad Progonat czy urocza miejscowość Nivice. Zapraszamy Was na wspólne zwiedzanie oraz przejażdżkę. I jesteśmy przekonani, że będziecie chcieli zrealizować podobną wycieczkę podczas Waszej kolejnej, albańskiej wizyty.
Jesienna Gjirokastra
W Gjirokastrze bywaliśmy już kilka razy. Mimo to, chcieliśmy ją ponownie odwiedzić, by sprawdzić czy i co się tam pozmieniało na przestrzeni lat. Traf chciał, że termin naszej wizyty zbiegł się w czasie z lekkim, załamaniem pogody. Do miasta dotarliśmy późnym popołudniem. Niestety wraz z nami przybyły tam potężne burze, które zalewały brukowane, strome uliczki hektolitrami wody. Nocleg (dysponujący parkingiem) udało nam się znaleźć tuż obok starówki. Więc pomimo deszczu udaliśmy się na spacer.
Wieczorna Gjirokastra
Wystarczył szybki rzut oka, by ocenić, że miasto przeszło spory lifting. Uliczki starówki są pięknie odrestaurowane, a budynki dużo bardziej zadbane. Mimo kiepskiej pogody i niskiego sezonu w knajpkach nawet panował jakiś ruch. Jednak na ulicach było raczej pusto. Oprócz nas krążyło kilku zbłąkanych turystów oraz przemoczona psiaki, które próbowały chować się pod daszkami sklepików. Bez względu na pogodę po Gjirokastrze warto się przespacerować. Najpierw przeszliśmy do głównego placu, czyli Sheshi Çerçiz Topulli. Później u podnóża zamku udaliśmy się nieco wyżej. Jednak coraz intensywniejsza ulwa zmusiła nas do schowania się w restauracji. Na obiad wybraliśmy się do kameralnej, niedużej knajpki Zahire, która znajduje się tuż obok meczetu przy Rruga Ismail Kadare. Bardzo przyjemne miejsce i pyszna, domowa kuchnia. Po posiłku udało nam się zaliczyć jeszcze krótki spacer oraz wizytę w barze Komiteti, który poleca się na herbatę lub kraftowe piwko.



Jesienny, poranek w Gjirokastrze
Po nocnych burzach i ulewach poranek w Gjirokastrze był dość mglisty. Mimo to, zaraz po śniadaniu, ruszyliśmy na spacer po punktach widokowych. Naszym pierwszym celem był Obelisku (Obelisku i arsimit). Jest to punkt widokowy znajdujący się w obrębie starówki. I faktycznie jest tam placyk, na którym wznosi się… obelisk. Aby do niego dojść, należy idąc Rruda Ismail Kadare w górę skręcić w lewo za barem Hangover, a następnie znów zaraz w lewo, w małą uliczkę. Tu już powinny pojawić się drogowskazy kierujące na „Obelisku”. Schodkami wyglądającymi jak wejście do hotelu należy wspiąć się na górę i po chwili jesteście na placyku (polecamy obejrzeć nasz film, gdzie dokładnie zobaczycie, jak tam dojść). Doskonale widać stamtąd sporą część miasta, jak i zamek. Spędziliśmy tam dłuższą chwilę delektując się widokami. Chmury przeciskające się między zabytkową zabudową Gjirokastry i przeświecające przez nie słońce tworzyły niezapomniany spektakl.





Z okolic Obelisku wybraliśmy się wyżej, do położonego ponad miastem bunkra. Znajduje się blisko domu Zekate i prowadzi do niego ścieżka wspinająca się po zadrzewionym wzgórzu. To idealne miejsce do podziwiania Gjirokastry niemal jak z lotu ptaka. Widać praktycznie całe miasto, zamek, dolinę rzeki Drinos i okoliczne góry. Dziwne, że nie zrobiono z tego miejsca oficjalnego punktu widokowego. Ale tak czy inaczej warto się tam wdrapać.




Po wizycie przy bunkrze wróciliśmy do centrum, gdzie zaliczyłam jeszcze szybką kawkę. Przy okazji o poranku okazało się, że miasto tętni życiem, a zagranicznych turystów jest całkiem sporo.
Road trip z Telepeny przez dolinę Bence i przełęcz Qafa Kreshës
Po pobycie w Gjirokastrze rozważaliśmy różne miejsca do odwiedzenia. Uwagę Marka przykuł akwedukt Alego Paszy oraz położony nieco wyżej wodospad Progonat. Nie zakładaliśmy jednak, że te dwie atrakcje zapoczątkują jedną z ciekawszych, roadtripowych tras, jakie kiedykolwiek zrealizowaliśmy w tej części Albanii.
Akwedukt Alego Paszy
Po dotarciu do Tepeleny musieliśmy skierować się ku dolinie rzeki Bence oraz miejscowości o tej samej nazwie. Akwedukt (Ujësjellësi i Ali Pashait) znajduje się jakieś 5 km od miasta. W miarę nowa, asfaltowa droga doprowadziła nas do niewielkiego parkingu znajdującego się tuż obok tej zabytkowej konstrukcji. Zbudowany został w XIX wieku ponad rzeką, która w tym miejscu przeciska się pomiędzy skałami. Miał dostarczać wodę do zamku w Tepelenie. Jednak nie tylko jest to budowla o hydrotechnicznym zastosowaniu, ale przede wszystkim jedna z architektonicznych perełek tej okolicy. Akwedukt został tak w komponowany w otoczenie, że wygląda jakby spajał wzgórza po dwóch stronach doliny. Warto jednak dodać, że to co możemy podziwiać współcześnie, jest rekonstrukcją. Akwedukt uległ poważnym zniszczeniom podczas trzęsienia ziemi w latach 30. XX wieku. Odbudowano go, ale nie w oryginalnej formie. Nas i tak zachwycił. W szczególności, że z polany jaka się przed nim rozciąga, można podziwiać wspaniałe widoki!




Odcinek od akweduktu do wsi Progonat
Naszym kolejnym celem był wodospad Progonat. Droga biegnąca ponad rzekę Bence jest szalenie widokowa. Asfaltowa nitka szosy wspina się całkiem wysoko, a liczne zakręty pozwalają wyjechać sporo powyżej doliny. Dzięki temu mogliśmy podziwiać rozległą panoramę gór oraz kanionów, które odsłoniły się nam na jednym z punktów widokowych. Droga sprawia wrażenie stosunkowo nowej. Do tego panujący na niej ruch był… dość znikomy. A to pozwalało nam na spokojne delektowanie się krajobrazami. Na tym odcinku przejechaliśmy przez dwie wioski: Bence oraz Lekdush.




Wodospad Progonat
Jednak na dłużej zatrzymaliśmy się we wsi Progonat. Bo to właśnie w niej miał znajdować się wodospad, który bardzo chcieliśmy odwiedzić. I choć jest on tutejszą atrakcją, to od głównej szosy nie prowadzi do niego ani jeden drogowskaz. Nic! Dzięki apce mapy.com udało nam się namierzyć, gdzie zaczyna się wiodąca do niego ścieżka. I dopiero, gdy przeskoczyliśmy przez barierki oddzielające drogę, zobaczyliśmy strzałkę ułożoną z kamieni. Na szczęście ścieżka do wodospadu była dobrze widoczna, choć trzeba przyznać, że jest ona dość wymagająca. Najpierw wiedzie wzdłuż potoku Perrori Gures, a następnie po stromym, skalistym, śliskim po deszczu zboczu schodzi do miejsca, z którego można podziwiać Ujëvara e Peshturës Progonat. Wodospad jest imponujący. A po jesiennych ulewach był bardzo zasobny w wodę. Co ciekawe, najpierw spływa jedną kaskadą, później przeciska się przez skalne okno. Dalej jest kolejna kaskada, niecka i nieco niżej znów dość fantazyjnie przeciska się między skałami. Trudno było go ująć w całości, nawet z drona. Nie zmienia to faktu, że to chyba najładniejszy, albański wodospad i jeden z piękniejszych na Bałkanach!








Odcinek od wodospadu do wsi Nivice
Po powrocie do auta Marek polatał jeszcze chwilę dronem. Ale po kilku minutach przyszła nawałnica, która nad tę część Albanii przyniosła opady deszczu i gradu. Do tego pioruny walące w okoliczne wzgórza i widoczność, która znacząco spadła. Niestety pokrzyżowało to nasze plany sesji fotograficznej przy chyba najbardziej albańskim pomniku, jaki mieliśmy okazję podziwiać. Na szczęście udało mu się zrobić choć kilka zdjęć z wnętrza auta.

Nie mając innego wyboru pojechaliśmy w stronę wsi Nivice. Po 10 min opady zaczęły ustępować, a burza pognała w stronę Tepeleny. Dzięki temu po dotarciu do Nivicy mogliśmy wyruszyć na kolejny, krótki spacer.


Nivice
Niewielka wieś Nivice położona jest ponad kanionem Nivice, będącym bez wątpienia jedną z bardziej znanych atrakcji tej okolicy. Miejscowość jest malutka. Składają się na nią domy z kamiennymi dachami. Widać, że kiedyś poczyniono tu trochę inwestycji związanych z turystyką – są tablice informacyjne (ale wskazana na nich strona internetowa nie działa), placyk z popiersiami lokalnych bohaterów czy knajpki (poza sezonem oczywiście nieczynne). Na obrzeżach miejscowości znajdują się ruiny zamku (Kalaja e Nivicës), z których podziwiać można położony w dole kanion. Wiedzie do niego szlak przechodzący przez warownię. Jednak z racji późnej pory oraz niepewnej pogody nawet nie rozważaliśmy wędrówki do niego. Ograniczyliśmy się do krótkiego spaceru, również do punktu widokowego obok znajdującego się po sąsiedzku pensjonatu (Bujtina mbi Kanion). Później zajrzeliśmy też do samej miejscowości, gdzie lokalny potok wyrzeźbił w skalistym podłoży fantazyjne formy. Znajduje się tu również jeden, większy wodospad.





Droga powrotna do Tepeleny
Choć według Google Maps droga kończy się zaraz za Nivicami, to mapy.com twierdziły, że powinniśmy spokojnie dojechać do Tepeleny. Uznaliśmy, że zaryzykujemy. I okazało się, że to druga aplikacja miała rację. Można tam zrobić trasę w formie pętli. Za Nivicami szosa jest może odrobinę starsza, ale ma dobrą, asfaltową nawierzchnię. I również oferuje wspaniałe widoki. Niestety ten odcinek pokonywaliśmy już w trakcie zapadającego zmierzchu. Dlatego gdy dotarliśmy na przełęcz Qafa Kreshës (1097 m n.p.m.), zrobiło się dość szaro. Za nią droga schodzi przez wsie Elez i Salari, pozwalając podziwiać widok na dolinę rzeki Vjosy. Po pokonaniu kolejnych kilometrów łączy się z SH76, którą można wrócić bezpośrednio do Tepeleny.


Tepelena
Do Tepeleny dotarliśmy, gdy zrobiło się niemal całkowicie ciemno. Ale i tak postanowiliśmy się chwilę po niej przespacerować oraz wpaść do jednej z knajpek na obiad. Najpierw zajrzeliśmy na teren zamku. W listopadzie trwały tam jakieś prace renowacyjne. Był on więc częściowo placem budowy. Przeszliśmy też przez Plac Lorda Bairona oraz ul. Alego Paszy z Tepeleny. Na obiad wpadliśmy do restauracji Laze. Świetna, domowa kuchnia, specjalizująca się w daniach z Tepeleny i okolic. Ceny przystępne, a obsługa przemiła.


Roadtripowe wrażenia
Musimy przyznać, że o ile wizyta w Gjirokastrze nie zaskoczyła nas jakoś mocno, o tyle przypadkowa roadtripowa trasa z Tepeleny okazała się jednym z ciekawszych punktów naszego całego pobytu w Albanii. Przede wszystkim zawitaliśmy w miejscach, które mogliśmy podziwiać po raz pierwszy w życiu. Po drugie, przez większość czasu byliśmy sami. Jedynym momentem odbiegającym „od normy” było spotkanie z polską rodzinką, która usiłowała znaleźć wodospad Progonat. Ostatecznie nie udało im się do niego zejść, mimo wskazówek, jakie udzielił Marek, ponieważ nadciągnęła ulewa. Jeśli o nas chodzi, to na pewno chcielibyśmy wrócić jeszcze do tego zakątka Albanii. M.in. po to, by zrealizować wycieczkę do kanionu Nivice lub, żeby po prostu pojeździć na rowerach po tym wyjątkowo urozmaiconym terenie.

Road trip z Tepeleny – informacje praktyczne
- Trasa ma 61 km, przy założeniu, że zaczyna się ją i kończy w Tepelenie.
- Na całej długości jest asfaltowa i stan jej nawierzchni można uznać za bardzo dobry lub dobry.
- Ma górski charakter, więc trzeba się liczyć z pokonywaniem sporej ilości serpentyn. Dla osób z lękiem przestrzeni może stanowić pewne wyzwanie. W szczególności, że czasami jest tam dość wąsko. Na szczęście nawet w lecie nie powinniście tam trafić na duży ruch.
- W wioskach, przez jakie trasa przebiega, raczej nie ma żadnych sklepów. Natomiast latem powinny działać jakieś knajpki, np. w miejscowości Nivice.
- Od trasy odchodzi trochę szlaków pieszych, w tym do wspomnianego w artykule kanionu Nivice.
- Dostęp do zasięgu telefonii komórkowej i internetu jest praktycznie cały czas albo dobry, albo bardzo dobry.
- Poniżej znajdziecie mapę z przebiegiem trasy:
Jeśli uważacie ten artykuł za pomocny i ciekawy, to będzie nam bardzo miło, jeśli postawicie nam wirtualną kawę. Mała rzecz, a wspiera działanie bloga!





