Telašćica
Chorwacja Yachtic Trip 2018

Yachtic Trip. Część 2 – Telašćica, Murter i Tribunj

-
10 stycznia 2019

Poprzednią część naszej relacji z YACHTIC Trip 2018 zakończyliśmy na Kornatach, gdzie doświadczyliśmy najpiękniejszego zachodu słońca podczas całego rejsu. Dziś zabieramy Was do kolejnych, cudownych miejsc, do których udało nam się dotrzeć podczas wrześniowego rejsu. Przed Wami zachwycająca Telašćica, relaks przy Murterze oraz nocleg w uroczym Tribunj.

Dzień 4: Pożegnanie z Kornatami

Poranek na Kornatach zaczynamy dość niespiesznie. Bo i podstawą jachtingu jest brak pośpiechu. I tego musieliśmy się w trakcie rejsu nauczyć. W trakcie większości naszych podróży mamy zwykle strasznie napięty grafik. A tu nic nie musieliśmy. Mogliśmy. I to było cudowne. Przed wyruszeniem w dalszą drogę zostaję przez Grzesia przeszkolona w kwestii pływania pontonem. Niestety efekt jest tego taki, że przez pierwszych kilka minut pływam w kółko zamiast do wyznaczonego celu. Ale po dłuższej chwili udaje mi się opanować sterowanie. Jednak wilkiem morskim pontonowym chyba prędko nie zostanę. Tego dnia opuszczamy Park Narodowy Kornati. Mam m.in. szansę zobaczyć wyspę Mana, na której byłam rok wcześniej podczas rejsu wycieczkowego z Zadaru. Możemy podziwiać nie tylko jej cudowne klify, ale również ekipę, która pracuje nad ujęciami do jakiejś kolejnej, filmowej produkcji.</P.

Kornati

Kornati

Kornati

Kornati

Kornati

Kornati

Telašćica

 Jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie odwiedziliśmy podczas rejsu, był bez wątpienia Park Przyrody Telašćica. Zawitaliśmy na wyspie Dugi Otok, która słynie z zachwycających klifów oraz słonego Jeziora Mir. Musimy przyznać, że to absolutnie magiczne miejsce. Pod kątem widoków jest to jedna z piękniejszych wysp, jakie widzieliśmy w Chorwacji. Naszym głównym celem były znajdujące się tam klify. Po zacumowaniu w jednej z zatoczek udaliśmy się pontonem na Dugi Otok. Następnie czekał nas przyjemny, widokowy spacer wzdłuż klifów, aczkolwiek prawdę powiedziawszy, najlepiej prezentują się z perspektywy drona lub morza. Wtedy w pełni zachwycić się można ich ogromem. Po spacerze i wspólnej pizzy w jednej z lokalnych restauracji wracamy na łódź, którą następnie udajemy się do jednej z mniej obleganych zatoczek przy Dugim Otoku.

Wieczór w Sali 

Późnym popołudniem znów schodzimy na wsypę. Tym razem czeka nas przyjemny spacer do Sali – niewielkiego miasteczka znajdującego się w południowo-wschodniej części wyspy. Z zatoczki, w której przycumowany jest nasz jacht wiedzie tam przyjemna trasa spacerowa. Po ok. 50 min marszu docieramy do Sali. To niesamowicie malownicze, wyspiarskie miasto, z uroczymi, kamiennymi budynkami. Życie Sali koncentruje się na nabrzeżu, gdzie też działa kilka knajpek. Spędzamy tam dłuższą chwilę rozkoszując się klimatem miasta. To, co najbardziej podobało nam się w tych chwilach, to absolutna beztroska, cudowne towarzystwo oraz brak jakiegokolwiek napięcia czy spięcia. Chyba bardzo nam był potrzebny taki czas, aby móc w pełni odpocząć i się zrelaksować. Oczywiście wszystkie nasze podróże na to pozwalają, ale pływanie jachtem wyniosło relaks na jeszcze wyższy poziom.

Sali

Sali

Sali

Dzeń 5: Relaks z widokiem na Murter

 Kolejny dzień i kolejne cudowne miejsca przed nami. Po wypłynięciu z Sali naszym pierwszym celem była zatoczka przy wyspie Murter. Tam większość ekipy pływa w morzu, natomiast Marek zostaje pierwszym testerem specjalnej deski, której trzymając się jest się ciągniętym za jachtem. I choć była na niej przyklejona instrukcja, to oczywiście nikt jej nie przeczytał. W efekcie za pierwszym razem, gdy Marek był za jej pomocą ciągnięty, prawie zgubił kąpielówki. Okazało się bowiem, że przekroczona została zalecana prędkość. Później, gdy już komisyjnie zostało ustalone, jaka prędkość jest właściwa, Marek, Karolina, Michał i Kapitan Marek bardzo chwalili sobie pływanie za jachtem.

Murter

Murter

Murter

Murter

Murter

Murter

Murter

Murter

Uroczy Tribunj

Jednym z ciekawszych noclegów, jaki zaplanowany był podczas naszego rejsu, to ten w miasteczku Tribunj. Nie cumowaliśmy tam w marinie, a bezpośrednio przy nabrzeżu, obok jednej z knajpek (a zasadniczo praktycznie w niej, bo po zejściu na ląd mogliśmy od razu zasiąść przy stolikach). Sam Tribunj jest niezwykle malowniczy i uroczy. Taka kwintesencja chorwackiego miasteczka. A po sezonie jest tam jeszcze przyjemniej, bo nie nie ma tam tłumów. W jednej z restauracji konsumujemy tam ostatnią, wspólną kolację. Ogólnie rzecz biorąc nikomu z naszej całej, jachtingowej ekipy nie uśmiecha się powrót. Bo przez cały ten czas stworzyliśmy naprawdę zgrany team. Żeby nie napisać dream team. Jak widać, wspólne przebywanie na jachcie niesamowicie ludzi integruje. I jest to bardzo mocna, wartość dodana całej tej podróży.

Tribunj

Tribunj

Tribunj

Tribunj

Tribunj

Tribunj

Tribunj

Wszystko, co dobre…

…niestety za szybko się kończy. Ostatniego, szóstego dnia płyniemy z Tribunj do Mariny Mandalina w Szybeniku. Znów zaczyna mocniej wiać. Z Markiem jako ostatni pełnimy wachtę kambuzową, czyli szykujemy dla wszystkich śniadanie. Droga do Szybenika mija stanowczo za szybko. Po dotarciu do mariny żegnamy się z całą ekipą, która zostaje jeszcze na krótkie zwiedzanie miasta. My zaś musimy jeszcze tego samego dnia dotrzeć do Słowenii, gdzie mieliśmy zaplanowane odwiedzenie kilku miejsc. Musimy przyznać, że ciężko było nam rozstawać się z naszą cudowną ekipą. W tym miejscu chcielibyśmy Wam raz jeszcze podziękować. Kapitanie Marku — był to dla nas zaszczyt, że mogliśmy z Tobą popłynąć z rejs. Jacku — dzięki za wszystkie rozmowy, śpiewy oraz ja (ruda) dziękuję Ci za… rum z herbatą, który jednego dnia uratował mój żołądek. Grzesiu — dziękujemy za świetne zdjęcia, śpiewanie przy dźwiękach gitary i dużo śmiechu. Wojtku — dzięki za rozmowy o Chorwacji, blogowaniu i wymianę doświadczeń. Miniomki — dziękujemy za Wasz entuzjazm, zarażanie pozytywnym nastawieniem i Waszą radością życia. Karola — dziękujemy za nocne Polaków rozmowy i wygłupy. Nikolina — dziękujemy za wspólne maratony śpiewackie. Michał — dziękujemy za Twoje poczucie humoru, oraz że jako sobowtór Skawińskiego wprowadzałeś na jacht klimat celebryckiego świata.

Szybenik

Yachtic Trip

Jachting dla każdego?

Jeśli po przeczytaniu naszych relacji z jachtingu macie poczucie, że też chcielibyście przeżyć taką przygodę, to teraz musicie podjąć pierwszy krok, do realizacji tego pomysłu. Od czego zacząć? Najlepiej od razu od wejścia na stronę YACHTIC.com. W pierwszej kolejności musicie zdecydować, gdzie chcielibyście popłynąć. My ze swojej strony w 100% rekomendujemy Chorwację. Ale YACHTIC.com oferuje również czarter w Grecji, Hiszpanii czy we Włoszech. Następnie musicie zastanowić się, w jak dużej grupie chcielibyście popłynąć i pod tym kątem wybrać jacht. Jeśli nie macie odpowiednich uprawnień do pływania, możecie zdecydować się na wynajęcie skippera, który zadba o Wasze bezpieczeństwo oraz pomoże w zaplanowaniu trasy. Co najistotniejsze, początek roku to czas czarterowego first minute. Dzięki czemu, dokonując rezerwacji już teraz, zapłacicie sporo mniej. A później pozostaje Wam odliczanie do Waszego pierwszego rejsu. A po nim… no cóż, pewnie zaczniecie planować kolejny!

TAGI
Powiązane wpisy