Bałkańskie sprawy Polska

Tour Salon Blog Meeting w Poznaniu

-
19 października 2015

Odkąd istnieje blog, wiele dróg zaczęło prowadzić mnie do Poznania. Zapoczątkował to Festiwal Podróżniczy Klubu Szalonego Podróżnika w Środzie Wielkopolskiej, dzięki któremu w ogóle zajrzeliśmy w ten region Polski.  W 2015 roku, tydzień po ślubie wylądowałam w Poznaniu na Wachlarzu, a również dzięki temu wydarzeniu zyskałam bałkańskich znajomych, którzy również połączyli mnie z Wielkopolską. Kiedy zatem dowiedziałam się o targach turystycznych Tour Salon od razu zdecydowałam się wziąć w nich udział. W szczególności, że w planach był również Tour Salon Blog Meeting, czyli matchmakingowe spotkania blogerów podróżniczych z firmami i organizacjami turystycznymi. Inicjatywa taka miała być pierwszą w Polsce, więc tym bardziej byłam ciekawa, co z tego wyniknie.

Zacznę od organizacji całego przedsięwzięcia. Generalnie organizatorzy starali się mieć z nami dobry kontakt, przesyłając wiele informacji drogą mailową. Założenie było takie, że w czwartek odbywać się będą warsztaty fotograficzne oraz prelekcje, natomiast spotkania z firmami zorganizowane zostaną w piątek. Początkowo otrzymaliśmy informację, że to my – blogerzy, będziemy odwiedzać firmy/organizacje turystyczne i prezentować im siebie, nasze blogi i ewentualne formy współpracy. Na dwa dni przed rozpoczęciem targów otrzymaliśmy jednak maila, że to my mamy przygotować sobie nasze mini stoiska (zaopatrzyć się np. w plakaty, rollupy itd.) i to firmy będą nas odwiedzać. Generalnie wszystkich taka zmiana planów zaskoczyła i dość mocno zirytowała, bo każdy nastawiony był na coś kompletnie innego. Ja na szczęście wizytówki i nalepki miałam przygotowane znacznie wcześniej, jednak o niczym innym w ogóle nie myślałam. Na szybko Marek zmontował mi filmik prezentujący bloga i nasz styl podróżowania, ja zaś przygotowałam parę slajdów w PowerPoincie z kilkoma informacjami na nasz temat. Szału nie było, ale uznałam, że nie jadę bez niczego. Czwartek na targach przepełniony był zajęciami. Najpierw warsztaty z Marcinem Dobasem, które powinny nazywać się wykładem a nie warsztatem, bo to drugie słowo oznacza dla mnie praktyczne wykorzystanie wiedzy, którą przekazuje prowadzący. Niemniej wykład był ciekawy i kilka rzeczy na pewno zacznę wykorzystywać w moim fotografowaniu. Następnie odbyły się prelekcje osób, które od strony praktycznej przedstawiły benefity ze współpracy regionów turystycznych/firm/hoteli z blogerami. Niestety na sali znalazło się raptem kilku przedstawicieli branży, co świadczy o tym, jakie podejście do blogerów mają w Polsce ROTy i inne firmy turystyczne. Po prelekcjach oraz panelu dyskusyjnym można było wyciągnąć następujące wnioski:

  • Współpraca z blogerami jest bardziej miarodajna, niż reklama w gazecie czy na bilbordzie.
  • Współpracę trzeba szyć na miarę konkretnego blogera, to znaczy dopasowywać ją do jego indywidualnych potrzeb i zainteresowań.
  • Na przykładzie Costa Brava pokazano, że jeśli region zainwestuje w study tours dla blogerów (i to nie jednego czy dwóch a kilkudziesięciu czy nawet stu iluś), to przekaz od nich płynący dociera do milionów odbiorców.
  • Bloger to nie dziennikarz, więc ma prawo pisać emocjonalnie.

Wszystko to brzmi pięknie. Jednak następnego dnia spędziłam godzinę na stoisku mojego rodzinnego regionu. Chyba potraktowali mnie jak niegroźną wariatkę, która gada im coś o blogu i o tym, że stara się sama promować region. Na moje stwierdzenie, że targi nie są najlepszą formą promowania regionu, bo większość odwiedzających i tak wywala ulotki do kosza, nawet do nich nie zaglądając, usłyszałam: “No ale przecież nie rozmawialibyśmy, gdyby nie targi.” No tak…tylko co z tego, że sobie dyskutowaliśmy, skoro nadal przedstawiciele mojego regionu uważają, że działania w internecie są mniej istotne. Mam od cholery pomysłów, co zrobić dla moich rodzinnych stron, by przyciągnąć turystów z różnych stron Polski, ale chyba powinnam założyć swój “własny ROT”.

Po czwartkowej części merytorycznej przyszedł czas na przyjemności, czyli zwiedzanie Browaru Lecha oraz degustację piw. Pierwszy raz zwiedzałam jakikolwiek browar, więc wszystko było dla mnie nowe. Najbardziej fascynujące są linie produkcyjne, na których napełniane są puszki i butelki. Degustacja oraz kurs Carvesario był wisienką na piwnym torcie i pierwszy raz w życiu przyznałam, że smakuje mi Lech.

Wspomnienia z Browaru Lecha

browar lecha

browar lecha

a4

browar lecha

Piątek był intensywnym dniem. Od 11 do prawie 14 odbywały się spotkania z firmami/organizacjami turystycznymi. I tu znowu pojawiły się pewne problemy. Otóż część wystawców otrzymała listę blogerów w czwartek, a część dopiero w dniu “szybkich randek”. Inna sprawa, że przedstawicieli firm/organizacji przybyło naprawdę niewielu i większość pochodziła z Polski, natomiast z zagranicy było dosłownie kilku. Stąd też po spotkaniach udałam się bezpośrednio na targowe stoiska. Generalnie targi reklamowane były, jako podróż dookoła świata. Problem polegał na tym, że było wielu wystawców z Polski oraz paru wystawców z Europy, natomiast nikogo spoza Starego Kontynentu. Na szczęście było kilka, bałkańskich krajów: Rumunia, Bułgaria, Albania, Chorwacja, Serbia (jej stoisko mi gdzieś umknęło) czy Grecja. Niestety większość z przedstawicieli tych państw reprezentowała touroperatorów lub hotelarzy, a nie organizacje turystyczne. Niemniej w trakcie rozmów przewijało się jedno: Bałkany przeżywają ogromny boom turystyczny, coraz więcej Polaków odwiedza ten region, coraz mniej się go obawia. Taka informacja na pewno jest budująca nie tylko dla tych, którzy na turystach zarabiają, ale także dla takiej blogerki jak jak, która od dwóch lat Bałkany promuje. Pewnie zastanawiacie się, czy cokolwiek z takich targowych rozmów może dla blogera wyniknąć. Niestety na to pytanie ciężko jest mi jednoznacznie odpowiedzieć, bo generalnie czas pokaże. Ja jestem nastawiona pozytywnie, bo na pewno poszerzyłam wachlarz kontaktów.

Prezentacja nas i bloga

Targowe stoiska

a6

a7

a8

a9

a5

Sobotę postanowiłam spędzić w towarzystwie znajomych, gdyż po dwóch dniach siedzenia na targach potrzebowałam odetchnąć nieco świeżym powietrzem. Przede wszystkim poznałam okolice Mosiny, w której mieszkają moi bałkańscy przyjaciele (a bałkańscy dlatego, że poznałam ich za sprawą bloga). Zajrzeliśmy na oz – czyli wał powstały na skutek działania lądolodu. Oz znajdujący się obok Mosiny jest najdłuższym tego typu wałem w Polsce, zwany jest Bukowińsko-Mosińskim i ma 37km długości. Na jego grzbiecie znajduje się wieża widokowa, a także kilka szlaków pieszych.

Mosińskie okolice

mosina

mosina

Mosina

Wielkopolska jesień

a24

a25

Naszym kolejnym celem zwiedzania był Pałac w Rogalinie, który w ostatnim czasie został pięknie wyremontowany. My jednak skupiliśmy się na kartkach porozwieszanych po całym, pałacowym kompleksie. Informacje na nich skierowane były do turystów, którzy np. za pomocą inwalidzkich kul chcieliby okładać kasztany. Oznacza to, że ktoś kiedyś wpadł na taki szatański pomysł.

Ważne komunikaty

Rogalin

Pałac w Rogalinie

rogalin

Rogalińska kaplica

rogalin

Na terenie parku znaleźć można wiekowe dęby, w tym znanych Lecha, Czecha i Rusa. Nam jednak najbardziej spodobał się dąb Edward, stojący nieco bardziej z boku, poza głównymi, spacerowymi alejkami. Zabrakło trochę słońca, które rozświetliłoby nieco mroczny o tej porze roku park, ale przynajmniej nie padało i było ciepło.

Rogalińskie drzewa

rogalin

rogalin

rogalin

Uważam, że wyjazd do Poznania nie był czasem straconym. Przede wszystkim spotkałam się ze znajomymi blogerami, mogłam porozmawiać z ludźmi, którzy żyją z Bałkanów i na Bałkanach. Jednak organizatorzy Tour Salon muszą popracować nad kolejną edycją, by lepiej zorganizować spotkania blogerów z firmami oraz ściągnąć do Polski nieco więcej zagranicznych wystawców. Następne targi w lutym, wtedy przekonamy się, czy organizatorzy wyciągnęli wnioski z edycji jesiennej.

TAGI
Powiązane wpisy