Bjelasnica
Bałkany praktycznie Bośnia i Hercegowina

Na narty do Bośni? Bjelasnica ZOI’84

-
19 stycznia 2017

Bjelasnica, to drugi pod względem popularności ośrodek sportów zimowych w Bośni i Hercegowinie. To tu rozgrywane były męskie konkurencje w zjeździe, w trakcie zimowej olimpiady w 1984 roku. To tu przyjeżdża coraz więcej narciarzy i snowboardzistów, spragnionych dobrych warunków i pięknych widoków.

Kilka słów o Bjelasnicy

Znajduje się na południowy-zachód od Sarajewa i osiąga wysokość 2067 m n.p.m. Na jej szczycie znajduje się obserwatorium meteorologiczne, które zbudowane zostało w 1878 roku, za panowania cesarstwa Austro-Węgierskiego. Był to pierwszy tego typu obiekt na terenie całego Półwyspu Bałkańskiego. Obecnie znajdujący się tam budynek jest nieco młodszy od swego pierwowzoru, w trakcie wojny został nieco uszkodzony, ale dość szybko dokonano jego naprawy. Bjelasnica kojarzona jest przede wszystkim z dwoma wydarzeniami. Pierwszym była oczywiście Zimowa Olimpiada w 1984 roku. Na jej stokach, w konkurencjach narciarstwa zjazdowego, konkurowali panowie. Panie w tym samym czasie o medale walczyły na Jahorinie. W tym okresie z Babin do na szczyt Bjelasnicy kursowała kolej linowa. Później niestety przyszła wojna i oblężenie Sarajewa. Teren Bjelasnicy stanowiła strefę buforową pomiędzy rządowymi wojskami bośniackimi a bośniackimi Serbami. Francuskie siły pokojowe Narodów Zjednoczonych stacjonowały wtedy w Babin do. Dzięki temu, że na terenie Bjelasnicy nigdy nie toczyły się regularne walki, nie została zaminowana. Przez to poruszanie się po jej terenie, również poza drogami, jest bezpieczne. Po wojnie, na mocy porozumienia z Dayton, obszar Bjelasnicy i Igmana został włączony do Federacji Bośni i Hercegowiny. Od paru lat trwa modernizacja hoteli i ośrodków wypoczynkowych znajdujących się w Babin do, a także wyciągów. Niestety główna kolej, która przed wojną wwoziła turystów i narciarzy na szczyt, wciąż jest w ruinie i nie słychać, by były plany jej odnowienia.

Informacje praktyczne
  • Dojazd własnym autem – z Sarajewa najprostsza i najbardziej popularna trasa wiedzie najpierw drogą M18 w stronę Focy, a następnie odbija w szosę R442a, która serpentynami wspina się do Babin do. Druga opcja, to dojazd od strony Hadžići, przez Igman. Obie trasy są przejezdne przez cały rok, aczkolwiek na wszelki wypadek zimą warto mieć ze sobą łańcuchy, gdyż asfalt najczęściej jest pokryty warstwą śniegu posypanego żwirem i zdarzyć się może jakiś bardziej wyślizgany odcinek. Większość aut jednak radzi sobie bez łańcuchów. Jadąc z centrum Sarajewa, warto mieć na względzie to, że podróż może nam zająć od 40 minut do godziny, w zależności pod panujących warunków oraz ruchu na drodze.
  • Dojazd transportem publicznym – w sezonie zimowym z Ilidžy na Bjelasnicę, w godzinach 9:20-15:30 kursują bezpośrednie autobusy (bilet w jedną stronę 4,30 KM, w dwie strony 7,40 KM). W tym samym okresie kursuje także autobus z centrum Sarajewa. Niestety autobusy jeżdżą tylko w weekendy. Z Sarajewa, z F.Racki (Museum) wyjeżdżają o godz. 9:00, a z Bjelasnicy o godz. 15.00 (bilet w jedną stronę 4,30 KM, w dwie stron 7,40 KM).

  • Noclegi – w Babin do funkcjonuje kilka hoteli. Do najbardziej popularnych należy Hotel Maršal (50-60 KM od osoby za noc w sezonie zimowym, 40 KM w sezonie letnim), Hotel Bjelašnica (160-200 KM za pokój dwuosobowy; standard dość wysoki), ETN Apartment Bjelasnica (niewielkie chatki stojące wzdłuż głównej szosy przecinającej Babin do; kuchnia, dwie sypialnie oraz pokój dzienny; 200-250 KM w zależności od ilości osób). Można również zdecydować się na nocleg w Sarajewie lub na Ilidžy i codzienne dojeżdżanie na Bjelasnicę. Oczywiście niekoniecznie zaoszczędzi się wtedy czas, ale może się okazać, że mimo wszystko zaoszczędzi się pieniądze, gdyż w mieście znaleźć można sporo tańsze noclegi np. przez AirBnB oraz Booking.com.
  • Wyżywienie – zimą nie ma problemu ze zjedzeniem pożywnego posiłku w Babin do oraz tuż przy wyciągach. Funkcjonuje wtedy kilka mniejszych lub większych restauracji, a także grille ustawione na zewnątrz, gdzie można zamówić grzane wino, plejskavicę czy frytki. Ceny nie są zbyt wygórowane. Np. średniej wielkości pizza (całkiem zresztą smaczna) to koszt 10 KM. Zimą w Babin do działa także Konzum, gdzie kupić można produkty spożywcze, a także kosmetyki.
  • Stacje benzynowe – najbliższe znajdują się przy drogach dojazdowych znajdujących się poniżej głównego masywu. Jadąc na Bjelasnicę najlepiej zatankować przy drodze M18, gdzie stacje benzynowe oferują znacznie niższe ceny niż w Sarajewie.
  • Bankomaty – jeden znajduje się nieopodal Konzumu. Za ski pass możemy zapłacić kartą.
  • Cennik na 2018 rok:

cennik Bjelasnica

  • Wyciągi – Bjelasnica po renowacji w 2017 roku oferuje dwa wyciągi krzesełkowe: šesterosjed (6 os. wyprzęgana kanapa) stała się nowym sercem całego ośrodka. Z dolnej stacji w 7 min wywozi nas na wysokość 1870 m. npm, oraz cetvorosjed (4. os kanapa), która swoją stację początkową ma tuż za 6 os. kanapą i dzięki niej możemy wjechać na sam szczyt czyli 2067 m. npm.
    Oprócz tego w ośrodku funkcjonują: cztery podwójne orczyki, z których jeden jest wykorzystywany podczas jazdy wieczornej przy sztucznym oświetleniu.
  • Trasy narciarskie – Do wyboru mamy pełen przekrój tras od bardzo stromych wykorzystywanych podczas Igrzysk Olimpijskich, poprzez takie o średnim nachyleniu, aż po łagodne nartostrady, które wiją się wokół góry pozwalając na zjazd również mniej wprawnym narciarzom. Najdłuższy wariant trasy to prawie 3,5 km ciągłego zjazdu.  Na samym dole blisko hoteli znajduję się również przedszkole narciarskie, na którym nawet najmłodsi mogą zacząć przygodę z białym szaleństwem.

Bjelasnica plan ośrodka

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica dla narciarza

Jeśli jesteśmy w Sarajewie i chcemy pojeździć na nartach, to pierwsza na myśl przychodzi albo Bjelasnica, albo Jahorina. Oba ośrodki teoretycznie oferują podobne możliwości, ale mają zupełnie inny charakter. Centrum ośrodka narciarskiego położonego na stokach Bjelasnicy stanowi kurort Babin Do. To tam znajduje się cała baza turystyczna, hotele, bary, restauracje oraz stamtąd zaczynają się wszystkie wyciągi, dzięki którym będziemy mogli skorzystać z zimowych uroków tej najwyższej w okolicy góry. Na dole położony jest również duży parking, który spokojnie pomieści wszystkich chętnych narciarzy. Parking jest płatny, ale za to położony tuż obok wyciągów i wypożyczalni sprzętu zimowego, dzięki czemu nie musimy nigdzie daleko chodzić np. w butach narciarskich (za cały dzień parkowania zapłaciliśmy 5 KM). Na głównej, dolnej polanie mamy Ski kasę, a obok rozchodzą się 3 wyciągi. Sercem całego ośrodka jest nowoczesna (wybudowana w 2017 roku) 6 osobowa kolej krzesełkowa, która wywozi nas prawie pod sam szczyt. Dowozi nas ona na wysokość 1870 m n.p.m., skąd możemy albo pojechać kolejną nową koleją 4-osobową na sam szczyt, albo zjechać którąś z 5 różnych tras. Na wjazd na szczyt zdecydują się raczej tylko bardziej doświadczeni narciarze czy snowboardziści, ponieważ trasy wiodące z niego mają duże nachylenie, ale zdecydowanie warto chociażby dla niesamowitej panoramy. Niestety podczas naszej wizyty wyciąg na sam szczyt nie działał i musiałem tam wejść na fokach, ale widoki rekompensują wysiłek. W ośrodku byliśmy w niedzielę przed sylwestrem i z racji pięknej pogody oraz dobrych warunków chętnych było dużo, więc do głównej 6-osobowej kolei w godzinach około południowych ustawiały się kolejki, choć nie jakieś bardzo długie (ok. 5 min czekania). W takich przypadkach możemy skorzystać z 3 krótszych wyciągów orczykowych.  Dwa z nich są na dole, a jeden w górnej części i oferują nam one dużo krótsze zjazdy, ale bez żadnych kolejek. Ośrodek mocno też zainwestował w infrastrukturę do sztucznego naśnieżania, ale wydaje mi się, że górny zbiornik na wodę nie został jeszcze ukończony na ten sezon, jednak w grudniu naturalny śnieg pozwolił mi się cieszyć jazdą na prawie wszystkich trasach. Warunki z rana w całym ośrodku były dobre i trasy były porządnie przygotowane, ale popołudniu z racji mocno operującego słońca w niektórych fragmentach uformowały się spore „muldy”. System Ski passów jest na wysokim poziomie i nie wymaga żadnych kart z kaucją, a bramki reagują zbliżeniowo. Aby przed jazdą zasięgnąć jakichś informacji na temat ośrodka na Bjelasnicy możemy zajrzeć na stronę www.zoi84.ba, codziennie znajdziemy tam wpisy z warunkami jakie panują oraz rozpiskę działających wyciągów, ale niestety brak tam jakiejś mapy ośrodka, a informacje są dość skąpe. Ewentualnie w wyborze miejsca do zimowego szaleństwa może nam pomóc portal www.ski.ba, na którym znajdziemy m.in kamery na żywo pokazujące nam warunki panujące w ośrodkach narciarskich w całej Bośni i Hercegowinie.

Podsumowując moje wrażenia, to największym atutem całego ośrodka jest jego niesamowite położenie, a modernizacja, która odbyła się w 2017 roku zdecydowanie poprawił jego funkcjonowanie. Nawet gdy kolej na sam szczyt nie działa, to dalej trasy z 6-osobowego krzesła dają bardzo dużo możliwości i są naprawdę długie (najkrótsza z nich ma powyżej 2 km długości!). Wrażenie robi cała sieć nartostrad, która krzyżuje się w taki sposób, że cała góra daje nam praktycznie niezliczone możliwości zjazdów. Osobiście musiałem też sprawdzić jak wygląda potencjał freeridowy miejsca i jest on na prawdę duży. Ukształtowanie terenu pozwala na dobrą jazdę również poza wyznaczonymi trasami, a dodatkowym atutem jest to, że mało kto zapuszcza się w bok od oficjalnych tras, więc nie trzeba długo szukać aby znaleźć nietknięty przez nikogo śnieg i nawet gdy byłem 3-4 dni po ostatnim opadzie, to znalazłem jeszcze miejsca nierozjeżdżone.

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica dla nie-narciarza

Jeśli wybieracie się na Bjelaniscę zimą, ale nie jeździcie na jednej lub dwóch deskach, to nie martwcie się, będziecie mieli tam co robić. Wiele oczywiście zależy od warunków pogodowych, ale na to akurat wpływu nie mamy. Generalnie po okolicach Bjelasnicy włóczyłam się pieszo zarówno latem, jak i zimą. W trakcie tej drugiej miałam dość urozmaicone warunki. Raz śniegu było jak na lekarstwo i panujące warunki bardziej przypominały wiosnę, niż zimę. Za drugim razem trwały intensywne opady śniegu i zalegało go naprawdę bardzo dużo, że momentami sięgał mi do kolan. Będąc w okolicach Bjelasnicy można wybrać się na jej szczyt. Oczywiście odradzam trekking wzdłuż stoków narciarskich, gdyż będzie to niebezpieczne dla Was i narciarzy, ale również dlatego, że jest tam bardzo stromo. Lepszą opcją jest podążanie drogą do Lukomiru, która wychodzi z Babin do (na rondzie w prawo, patrząc od strony centrum ośrodka) i łagodnie wspina się na południe od szczytu. Przy skrzyżowaniu dróg, gdzie dochodzi również trasa ze wsi Lukavac, należy skręcić w prawo za znakami kierującymi na Bjelasnicę. Szeroka droga wspina się zakosami na szczyt. Nawet przy dużej ilości śniegu jej zarys powinien być widoczny. Jeśli nie, to bez problemu możecie wspinać się na azymut, gdyż południowe stoki Bjelasnicy są stosunkowo łagodne i nie nastręczają większych trudności.

Bjelasnica w wersji z grudnia 2015 roku – coś pomiędzy jesienią, a zimą

Pod koniec 2017 roku znów miałam okazję wspiąć się na Bjelasnicę. Jednak tym razem swój trekking rozpoczęłam bezpośrednio w Babin do. Stamtąd udałam się drogą wiodącą w stronę Lukomiru (przebiega tamtędy szlak rowerowy). Śniegu było sporo, a rano trasa nie była przetarta (pomijam ślady pozostawione przez skutery śnieżne). Po godzinie marszu dotarłam do południowych stoków Bjelasnicy. Początkowo miałam plan, by na szczyt wejść szlakiem, którym szłam razem z Markiem, Przemasem i Karolą 2 lata wcześniej. Jednak, gdy zobaczyłam, że przewianym, skalistym zboczem maszerują 3 osoby (dwóch ski tourowców i jeden piechur), stwierdziłam, że ten wariant będzie dla mnie odpowiedni. Mniej więcej w połowie drogi zmieniłam nieco zdanie, bo okazało się, że na największej stromiźnie było istne lodowisko. Oczywiście nie miałam ze sobą raków (bo uznałam, że nie będą mi one potrzebne), więc ilość przekleństw jaką skierowałam do samej siebie była naprawdę imponująca. Na szczęście cała i zdrowa dotarłam na szczyt. Inna sprawa, że dawno się tak nie ucieszyłam na widok wierzchołka Bjelasnicy, jak w tamtym momencie. Jednak nie był to koniec moich przygód. Kiedy Marek do mnie dołączył, po tym jak od górnej stacji wyciągu krzesełkowego udał się na szczyt na ski tourach, poszliśmy porobić zdjęcia. W pewnym momencie mój małżonek stwierdził, żebyśmy weszli na dach jednego ze zrujnowanych budynków. Był przysypany śniegiem, co dla mnie okazało się dość zgubne w skutkach, bo gdy tylko na nim stanęłam, zapadłam się prawie po ramiona w dziurę. Dzięki plecakowi oraz sporej ilości ubrań uniknęłam upadku z kilku metrów do wnętrza budowli. Odruchowo złapałam się też nart Marka i jakoś się stamtąd wygrzebałam. Na brzuchu spełzłam do miejsca, gdzie wiedziałam, że jest już stały grunt. Reakcja mego małżonka była zachwycająca: Ojej, tutaj chyba nie powinno się wchodzić. Generalnie miałam ochotę go udusić, bo nawet nie kiwnął palcem, żeby mi jakkolwiek pomóc. Na szczęście, ostatecznie nic mi się nie stało, ale uwierzcie, bardzo szybko chciałam Bjelasnicę opuścić. Schodziłam trasą, którą pokonywaliśmy w 2015 roku. Częściowo trzymałam się zakosów wyznaczonych przez biegnącą tam drogę, a częściowo szlakiem, który ścina zakręty. Na tym etapie wędrówka nie dostarczyła mi już żadnych, ekstremalnych wrażeń. Na koniec tylko dodam, że te wszystkie przygody miały miejsce 31 grudnia. I jeśli trzymać się tego, że  jaki Sylwester, taki cały rok, to 2018 rok będzie dla mnie naprawdę hardcorowy.

Bjelasnica w wydaniu z 2017 roku

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Bjelasnica

Jeśli jednak nie macie ochoty lub siły wędrować na szczyt, albo warunki są niesprzyjające, możecie udać się na spacer ścieżką dydaktyczną, wiodącą do Javorov do. Podążyłam nią w styczniu 2017 roku. Zaczyna się nieco poniżej drogi wiodącej w stronę Šabići, jakieś 100 metrów od ronda. Łatwo wypatrzeć jej początek, gdyż znajduje się przy sporej tablicy z mapą szlaków. Wiedzie raz w dół, raz pod górę po zalesionym zboczu, głównie go trawersując. Niestety w styczniu nie dotarłam do celu. Powód był prozaiczny – tego dnia bardzo intensywnie padał śnieg, w efekcie na szlaku zalegało go bardzo dużo. A ponieważ byłam jedyną osobą, która w tamtym czasie chciała dotrzeć do Javorov do, zmuszona byłam cały czas torować. Niestety nie wytrzymało tego moje kolano i mniej więcej półtora kilometra od celu musiałam zawrócić. Jednak przy mniejszej ilości śniegu, jest to idealna trasa spacerowa. Dlaczego chciałam dotrzeć do Javorov do? Gdyż jest to miejsce do szeroko pojętej turystyki aktywnej. Fakt, głównie nastawione na lato, ale chciałam się przekonać, jak to miejsce wygląda. Na mapkach wygląda to całkiem obiecująco. Nie pozostaje mi nic innego, jak wrócić tam w trakcie nieco bardziej sprzyjających warunków.

Na szlaku do Javorov do

javorov do

javorov do

javorov do

Szlaki i atrakcje okolic Javorov do (mapki pochodzą ze strony javorovdo.ba)

ruda

Generalnie jeśli znudzi się Wam wędrowanie po okolicach Bjelasnicy, zawsze możecie zaszyć się w jednym z lokali znajdujących się w Babin do, albo wypożyczyć sanki i pozjeżdżać z kilku małych stoków, przeznaczonych dla dzieciaków. Uwierzcie mi, całkiem sporo dorosłych miało radochę z jazdy na sankach, więc może warto zimą poczuć się jak dziecko?

Bjelasnica sanki

Bjelasnica sanki

 Bjelasnica na filmowo w wersji ze stycznia i grudnia 2017

Mimo dość niesprzyjających do filmowania warunków atmosferycznych (silne opady śniegu) udało nam się zebrać dla Was parę ruchomych kadrów. Zobaczycie dzięki nim, jak wygląda bośniacka zima w pełni, przekonacie się, jak Marek jeździ na nartach oraz czym się zajmowałam włócząc po okolicy. Zapraszamy na seans!

Bjelasnica – styczeń 2017

Bjelasnica grudzień 2017


Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

TAGI
Powiązane wpisy